Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 844 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 53501

Lubię to

Kategorie

Bez dotacji nie ma postępu

środa, 28 sierpnia 2013 23:15

        Nietrudno zgadnąć, które książki mają większy wpływ na wyobrażenia o przeszłości tzw. przeciętnego odbiorcy należącego do młodego pokolenia: wydawane w niewielkiej ilości prace naukowe, czy powieści ukazujące się w tysiącach, jeśli nie dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Wobec tego warto sięgnąć do literatury, choćby po to, aby zobaczyć jakie to, czy inne dziełko przekazuje treści. Bibliotekarki poleciły mi książkę Andrzeja Pilipiuka Rzeźnik drzew - zbiór dwunastu opowiadań. Niech więc będzie.

 

 

        W opowiadaniach pojawiają się motywy z historii najnowszej Polski: stan wojenny Powstanie Warszawskie, rewolucja 1905. W dwóch, których akcja rozgrywa się w czasie stanu wojennego, nietrudno dostrzec antykomunizm. Głównym bohaterem opowiadania Teatralna opowieść jest szeregowym działaczem opozycji antykomunistycznej. Po tym jak rozdawał ulotki, został aresztowany i przeszedł „ścieżkę zdrowia”. Gdy spożywał w samotności wódkę wygłaszał toast: „żeby ten głupi Jaruzel do reszty oślepł”, a nawet: „Jaruzelski i Kiszczak na szubienicę”. W opowiadaniu Operacja „Jajca” major SB wcale nie jest sympatycznym młodym człowiekiem walczącym w pocie czoła z kontrrewolucją, aby uchronić PRL przed „większym złem”, ale został opisany w sposób odpychający. Generalnie w pozytywnym świetle przedstawiani są opozycjoniści, a negatywnym komuniści.

 

 

        W Buncie Szewców autor zmierzył się z pozytywnymi skojarzeniami jakie zgodnie z polityczną poprawnością budzić ma słowo republika i demokracja. Bohaterem jest szewc Amiwelechus Marv pochodzący z Rozety, z miasta Fresia, poddany króla Kassaora. Po tym jak Republika podbiła Monarchie uczestniczył w powstaniu rojalistycznym przeciwko okupantowi. Republika prowadzi wojnę totalna, dokonuj eksterminacji arystokratów, próbują zmienić świadomość podbitych ludzi, jednym słowem Republika to twór totalitarny. Szewc okazuje się bardzo ideowy. Mimo, że grozi mu śmierć nie chce złożyć przysięgi na wierność demokracji i Republice. „Żyć w Republice. W świecie, gdzie byle pasożyt-urzędnik ma równe prawa z szewcem?… gdzie głos dwu leni zbijających bąki w biurze liczy się bardziej niż głos chłopa uczciwie uprawiającego swoje pole. Żyć z piętnem zdrajcy? To już lepiej umrzeć” – mówi Marv.

 

 

        Widoczne jest zainteresowanie Pilipiuka historią alternatywną, szczególnie w wypadku Rosji. Docenia „dorobek” caratu i nietrudno dostrzec, że uważa, iż historia tego państwa przebiegałaby dla niego pomyślniej, gdyby utrzymały się rządy cara. W opowiadaniu Sprawa Filipowa w pozytywnym świetle przedstawia Ochranę zmagającą się z lewicowym terrorystom Borysem Sawinkowem, planującym przy pomocy broni bakteriologicznej wymordowanie mieszkańców Petersburga.

 

 

        Ksiądz Antoni z opowiadania, które dało tytuł zbiorowi wcale nie jest pedofilem, ale odważnym i rozsądnym człowiekiem, a zakonnik, niemal dziewięćdziesięcioletni ojciec Zygfryd wykazuje się znaczną wiedzą. I mimo kalectwa, które dla każdego jest ciężką próbą, nie porzucił zakonnego habitu, aby stać się takim Obirkiem i gwiazdą postępowych mediów. Kozacy z opowiadania Połoz to nie dzielni mołojcy, jak z filmu Jerzego Hoffnama, gdzie reżyser obdarzył ich samymi pozytywnymi cechami, ale pijaki i tchórze. Co więcej okazują się ludźmi naiwnymi, pozwalają się ograbić spółce sołtysa, chłopów i popa.

 

 

        Proszę i to wszystko bez dotacji z budżetu, a jak są dotacje, to zaraz w roli głównej, jak nie homoseksualista to feministka.

 

 

Andrzej Pilipiuk, Rzeźnik drzew, Lublin 2009, ss. 479.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O pomysłach Ryszarda Bugaja

niedziela, 18 sierpnia 2013 2:29

W telewizji Republika (oczywiście nie płacę za możliwość oglądania tej telewizji, zresztą jak za możliwość oglądania jakiejkolwiek telewizji) Ryszard Bugaj opowiadał, jak to byłoby dobrze, gdyby właściciel firmy, który zarabia 70 tys. miesięcznie, zarabiał 30 tys., a dwustu jego pracowników dostałoby podwyżki po 200 zł. Sprawdzałem z kalkulatorem w ręku i rzeczywiście tak wyszło.

 

 

A gdyby tak Ryszard Bugaj zrezygnował z połowy swojej, niemałej profesorskiej, pensji to za zaoszczędzone pieniądze można byłoby zatrudnić następnego tzw. naukowca, co od razu zmniejszyłoby bezrobocie i poprawiło stan badań nad tym czy nad tamtym, bo jedna osoba więcej zajmowałaby się jakimś problemem. Ale tego jakoś Ryszard Bugaj nie zauważa. Jak to dobrze komuś mówić, że powinien mniej zarabiać, a jak trudno sobie. Jeśli ktoś choruje na chorobą zwaną lewicowością, to niech poogląda sobie i posłucha Ryszarda Bugaja, zaraz się wyleczy.

 

PS. Oczywiście, gdyby tak Ryszard Bugaj zrezygnował z połowy pensji, to wolałbym, żeby te pieniądze nie zostały zabrane podatnikom, niż żeby kolejny darmozjad się nimi upasł. Napisałem tak złośliwie, żeby pokazać nazwijmy to delikatnie, słabe punkty w sposobie rozumowania Ryszarda Bugaja.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zasługi pani prezydentowej Warszawy

środa, 14 sierpnia 2013 0:39

Jadwiga Staniszkis powiedziała, że w referendum głosowałaby przeciw odwołaniu Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydentowej Warszawy. A to dlatego, że ma zasługi: Euro, jakiś budynek w kształcie pióra, czy jakoś tak i pozyskała dużo pieniędzy dla Warszawy z Unii Europejskiej.

 

To, że władze wydają chętnie nasze pieniądze to jeszcze nie zasługa, tym bardziej, że ów słynny 10 procent od inwestycji komuś tam przypada. Myślałem, że zasługi to: obniżenie podatków jakie miasto zabiera ludziom, symboliczne opłaty za wywóz śmieci, zwolnienie 9/10 urzędasów, nie wydawanie pieniędzy na głupoty, np. dla tzw. artystów, zatrudnianie według kwalifikacji a nie znajomości i przynależności partyjnej itd. Ale widać myliłem się.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

O radościach z przyciągniętego pociągu

wtorek, 13 sierpnia 2013 16:14

Na stację we Wrocławiu przyciągnięto pociąg z Włoch. I chyba to właśnie, że pociąg zamiast jeździć sam po torach jest ciągany przez spalinowóz czy przez coś, stało się przyczyną zbiegowiska. I pan minister Sławomir Nowak, i pan poseł Grzegorz Schetyna i pan wicemarszałek Cezary Grabarczyk w otoczeniu licznych dziennikarzy chcieli zobaczyć tą kuriozalną sytuację. Udzielali nawet w związku z tym wywiadów, a nawet komentowali wypowiedź premiera, który to niedawno powołując się na swój nos zapowiedział wywalenie kogoś ze stanowiska dyrektora gabinetu politycznego w jakimś ministerstwie.

 

Wokół wypowiedzi premiera na spotkaniu z towarzyszami partyjnymi z Wrocławia zrobiło się zamieszanie w telewizorze, choć zupełnie niepotrzebne. No bo wiadomo o czym mają gadać członkowie mafii gdy spotykają się we własnym gronie. Wiadomo, o napychaniu sobie kosztem państwa kieszeni. Po co forsa związana z miejscem przy korycie ma przypadać innej sitwie, jak może służyć członkom mafii rządzącej. Skandal nie jest tam, gdzie doszukują się dziennikarze, że premier powiedział to co powiedział, nie w tym, że ktoś zaniósł filmik dziennikarzom, bo czego spodziewać się po tego typu ludziach. Skandalem jest to, że istnieją jakieś gabinety polityczne, że mają dyrektorów, że zajmują miejsce w państwowych budynkach i że doją bez litości tą naszą biedną Polskę.

 

Pojawiły się w związku z przyciągnięciem pociągu zapowiedzi, jak szybko będą pociągi jeździły i jak zmniejszy się czas podróży z Warszawy do Gdańska. Tak, jakby nie wiedzieli, że nie wszyscy mieszkają w Warszawie i Gdańsku. Tymczasem podróż PKP na trasie liczącej 138 km, którą to w następnym miesiącu pewnie będę odbywał, trwa 4 godziny i 29 minut i trzeba się dwa razy przesiadać. Jest to najkorzystniejsze połączenie, inne połączenia są jeszcze mniej korzystne i podróż wówczas trwa 5 godzina i 41 minut, a inne są jeszcze gorsze. I to nie dlatego, że naprawiają tory, najzwyczajniej, dłużej trzeba czekać na pociąg niż się tym pociągiem jedzie. A jeszcze niedawno był pociąg bezpośrednio łączący obie miejscowości. Ale tego w telewizorze nie powiedzą.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

O rowerach i złodziejach

niedziela, 11 sierpnia 2013 23:10

Powiedzieli w telewizorze, że w Polsce produkuje się coraz więcej rowerów. Zdaje się, że aż tak bardzo się ich nie produkuje tylko składa z części sprowadzanych z zagranicy. I, że jest moda jeździć rowerem, że to ekologiczne i takie tam. Powiedzieli też, że Polacy będą coraz więcej kupować rowerów i wszystkiego co jest z rowerem związane.

 

 

Sam jeżdżę rowerem, który to wykorzystuje podczas procederu zbierania puszek po piwie i pojawianie się takich tendencji wcale mnie nie cieszy. Im więcej rowerów i rowerzystów tym większa pokusa różnych cwaniaków, żeby wyciągnąć od nich pieniądze. Niech no tylko jakiś lobbysta albo oficer prowadzący poleci posłom i ministrom, żeby wprowadzili przepis, że rowerzysta obowiązkowo musi posiadać kask, gaśnicę, kamizelkę odblaskową, apteczkę i obowiązkowe ubezpieczenie, a zaraz zaczną takie głupoty obowiązywać. Do tego posłowie i ministrowie od siebie dołożą prawo jazdy na rower i podatek od roweru, np. na budowę ścieżek rowerowych. Tym łajzom, którzy nami rządzą dwa razy takich rzeczy powtarzać nie trzeba, bo raz, że to pazerne i gotowe do każdej niegodziwości (nawet opodatkowali pieluchy) do tego posłuszne swoim oficerom prowadzącym jak psy.

 

 

A skoro o rowerach. Okazja czyni złodzieja, takie przysłowie przypomniało mi się, gdy usłyszałem w telewizorze o tym, jak urzędnicy w jakimś urzędzie wymyślili wypożyczalnie rowerów dla urzędników tegoż urzędu. Urzędnik w godzinach pracy może sobie pojeździć rowerem, pod pretekstem, że niby załatwia sprawy urzędowe, a pewnie jak pojedzie to pół dnia takiego nie ma, bo kto sprawdzi czy on tam zakupów sobie nie robi, albo nie wyleguje się gdzieś. Ale to jeszcze nie wszystko, urzędnicy przechodzą szkolenie jazdy na rowerze, a nawet zatrudniony został człowiek, który im wydaje i rowery i kaski, których na półce, jak widziałem w telewizorze miał na półce do wyboru do koloru. Normalny człowiek potrafi jeździć na rowerze, urzędnik potrzebuje do tego aż przeszkolenia, co tylko potwierdza moją opinię o osobach zatrudnianych przez państwo i samorządy, że gdyby nie stołki państwowe i samorządowe to albo pomarliby z głodu, albo trzeba by im przyznać renty dla upośledzonych umysłowo. Ile kosztuje taka wypożyczalnia rowerów? Tego pewnie nikt nie liczy, bo to przecież pieniądze podatników, a urzędnicy przyzwyczajeni są do tego, że im więcej tychże pieniędzy rozkradną i zmarnują tym lepiej i ich nie da się tego oduczyć.

 

A co najgorsze w tym wszystkim osób utrzymywanych przez państwo i samorządy jest coraz więcej, podatki m. in. przez to są coraz wyższe, można zaryzykować nawet opinię, że już społeczeństwo nie daje rady utrzymywać tych stad wieprzy. I zauważmy, że partie, które są w sejmie i przewodzą w sondażach i pewnie nami będą dalej rządzić, tak jak im ubecy pozwolą, wcale nie proponują odgonienie od koryta chociaż połowy tych nierobów, których społeczeństwo musi utrzymywać.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Tomasz Lis w mordę by dał

piątek, 09 sierpnia 2013 12:58

Przez te upały to człowiek komputera nie włącza, a przez te mecze piłki nożnej to i nie ogląda Dziennika telewizyjnego, przez co nie wie co się w tej biednej Polsce dzieje. A dzieją się straszne rzeczy! Podobno Grzegorz Miecugow oberwał po łbie, czy też został poturbowany. I w związku z tym jest straszna afera, kto wie, czy nawet TVN nie wprowadzi stanu wojennego w Polsce.

 

Oburzył się oczywiście bardzo często nagradzany dziennikarz Tomasz Lis. Napisał, że napastnikowi „w mordę bym dał”. My wiemy towarzyszu, że wy byście potrafili i w mordę dać i paznokcie wyrywać i serię z pepeszy po wrogach ludu dać…


Podziel się
oceń
2
0
Tagi: Lis, Micugow

komentarze (1) | dodaj komentarz

O czasach saskich, sejmie i łapówkach

niedziela, 04 sierpnia 2013 22:59

Stanisław Michalkiewicz, mój ulubiony publicysta, w swoim artykułach powtarza, że obecnie w Polce mamy do czynienie z recydywą saską. Przyznawałem rację mojemu ulubionemu publicyście, aż do czasu, gdy przeczytałem wydaną w 1965 r. pracę Mariana J. Lecha pt. Za króla Sasa.

 

 

Marian J. Lech podaje taki oto przykład świadczący z degeneracji życia politycznego w Rzeczypospolitej pod panowaniem Sasów. Pewnemu agentowi (niestety autor książki nie podaje kim był i czyim był agentem) w 1732 r., czyli za życia Augusta II, powierzono zadanie zerwania sejmu. Ale ów agent nie mógł znaleźć żadnego posła, który by się podjął tego czynu. „Otrzymał był na ten cel sumę kilku tysięcy czerwonych złotych i z nią jeździł po stancjach posłów – po Nowym Świecie, Solcu, Wielopolu, po karczmach i zajazdach najbardziej zapadłych, brnął po błocie i wądołach, z zaułkach. Rozmawiał z ponad  trzydziestoma, namawiał, przekonywał, złotem brzęczał – na nic.

 

 

W dniu następnym zaczął swoją robotę od… zamówienia i wysłuchania mszy w tej intencji w kaplicy św. Krzyża. Jeszcze ze trzy godziny potem łaził po błocie, zanim natrafił przypadkowo paniczyka, w którym rozpoznał jednego z posłów. Ten, zaproszony do Kamzeta, przy gdańskiej wódce z cynamonem, ugłaskany pochlebstwami, pozwolił się przekonać o konieczności zerwania sejmu. Wprawdzie lękał się nieco szabel szlacheckich w izbie, ale go agent uspokoił obietnicą asekuracji.

 

 

Paniczyk zażądał za tę usługę oczywiście zapłaty – trzystu czerwonych złotych. Uradowany tak niskimi żądaniami agent wyciągnął natychmiast pieniądze. Przez nieuwagę jednak wyjął i czwarty rulon ze złotem. Nie było rady: czyniąc dobrą minę do złej gry, dodał jeszcze i ten czwarty. Sprzedajny poseł tylko ładunki rozerwał, by się przekonać, że nie miedzianymi pieniędzmi mu zapłacono. Jeszcze zażądał tylko, by mu napisano orację, jaką ma przy zrywaniu sejmu wygłosić, i by w tejże oracji podano przyczyny, dla których sejm zrywa”.

 

Zauważmy, że ów agent, kimkolwiek był, musiał szukać posłów, którzy by chcieli przyjąć łapówkę i że kilkudziesięciu posłów odmówiło wzięcia forsy. Teraz to nie do pomyślenia!


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Żywe tarcze

piątek, 02 sierpnia 2013 23:09

Podczas tłumienia Powstania Warszawskiego Niemcy wykorzystywali cywilną ludność stolicy do osłaniania własnych atakujących oddziałów. Wygląda na to, że na podobny pomysł wpadły władze III RP. Oto przed pomnikiem Gloria victis pan prezydent Komorowski, pani prezydent Warszawy, pan premier Tusk a pewnie i inni składali kwiaty w otoczeniu powstańców. Podkreślmy też, że „spiker nie wymieniał nazwisk przedstawicieli władz, tylko nazwiska powstańców, którzy im towarzyszyli”.

 

I wszystkie te żenujące kombinacja dlatego, że pan prezydent i inni bali się, że ludzie na nich będą buczeć.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O pieczeniu krów raz jeszcze

czwartek, 01 sierpnia 2013 0:51

Tekst O pieczeniu krów zamieściłem na prawica.net. Znalazł się tam czytelnik, który to skrytykował bardzo mój artykulik, że krowy mają jeszcze bardziej gorąco w USA i jakoś żyją. Nie zauważył, że są różne rasy koni i krów, ale za to dostrzegł, że krowy „jak na razie nie protestują”.

 

We wsi położnej kilka, bo chyba nie kilkanaście kilometrów od miejscowości, w której mieszkam jest gospodarstwo agroturystyczne, w którym to hodowane są konie, zdaje się kilka, kilkanaście sztuk I jechałem sobie rowerem, było gorąco i wszystkie te konie, jak jeden mąż, stały w cieniu pod drzewami. Mając do wyboru „pełne słońce” i cień, wybrały cień, chyba nie po to, żeby zrobić sobie krzywdę, tylko dlatego, że w cieniu było im lepiej.

 

Różnica między końmi i krowami hodowanymi dla dopłat, a tymi z gospodarstwa agroturystycznego jest taka, że o te pierwsze nie trzeba dbać, aby bydle żyło to i tak dostanie się dopłatę. Do tych drugich pewnie (chociaż kto wie?) nie ma dopłat, więc trzeba o konie dbać, żeby były w stanie zarobić pieniądze dla właściciela.


Podziel się
oceń
2
0
Tagi: konie, krowy, upał

komentarze (2) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  53 501  

O mnie

Nazywam się Michał Pluta. Od wielu lat bezrobotny z tytułem doktora. Antykomunista, birofil i cyklista, który stara się znaleźć czas, żeby komentować to, co dzieje się w tej biednej Polsce.
Jeżeli zachcieliby Państwo wesprzeć wolne słowo, proszę o wpłatę na konto: 72 1090 2415 0000 0001 0705 7781.
Pozdrawiam!

O moim bloogu

Jest to przede wszystkim bloog społeczno-polityczny omawiający aktualne wydarzenia w Polsce.