Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 568 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 51047

Lubię to

Kategorie

O nauce z przypadku Daniela Olbrychskiego

wtorek, 23 czerwca 2015 23:58

Niedawno, po zwiększeniu kar dla kierowców, którzy zostali przyłapani na jeździe autem pod wpływem alkoholu, w telewizorze rozmaici eksperci (swoją droga w telewizorze trudno zobaczyć kogoś, kto nie jest „funkcjonariuszem przebranym za dziennikarza” albo ekspertem), zachwycali się dobroczynnymi skutkami tegoż zwiększania kar. Że to wypadków mniej, mniej pijanych kierowców, itd.

 

Ale to wszystko do czasu, aż policjanci przyłapali na jeździe samochodem pod wpływem alkoholu Daniela Olbrychskiego, który niedawno zachwalał, siedząc okrakiem na koniu, pana prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jaki los spotkał pana, taki i sługę. Bronisławowi Komorowskiemu powinęła się noga (jeżeli można tak nazwać życie na nasz koszt to końca życia), to i Danielowi Olbrychskiemu powinęła się noga. I zaraz w telewizorze pojawił się ekspert, który narzekał, że kary dla pijanych kierowców są zbyt surowe.

 

Widać jak policja przyłapie Kowalskiego czy Nowaka, to nie ma takich kar, które byłyby wystarczająco srogie dla takiego. Ale gdy policjanci z alkomatem w ręku przydybią osobnika należącego do tzw. elity, to kary natychmiast stają się zbyt surowe.

 

Dlaczego tak jest? Hm… wydaje się, że rządzący i ich tuby propagandowe nie spodziewali się takiej bezczelności po policjantach, że będą śmieli ukarać osobnika należącego do tzw. elity. A tylko będą wyduszać od tzw. zwykłych ludzi forsę, żeby elitom żyło się lepiej.


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Teraz to już na pewno będzie lepiej

niedziela, 21 czerwca 2015 0:43

Od pani premier Ewy Kopacz, która bardzo wojowniczo przemawiała na zjeździe partii, dowiedziałem się, że mój ojciec będzie miał nowy, lepszy samochód. Tylko, że mój ojciec nie ma samochodu i nigdy nie miał. 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Minister zdrowia jak Edward Gierek

piątek, 19 czerwca 2015 0:16

Nowy minister zdrowia zapowiedział, że będzie jeździł po Polsce i wizytował szpitale. Zupełnie jak Edward Gierek, który w swoim czasie odwiedzał zakłady pracy, zanim dobry fart się skończył i generał Wojciech Jaruzelski zamknął go. Podobno pierwsza niezapowiedziana wizyta Gierka rzeczywiście był niezapowiedziana i pierwszy sekretarz zobaczył na miejscu zamiast wzór ładu, porządku i pracowitości, niezły burdel. Kacyki partyjne zaczęli kwękać i reszta „niezapowiedzianych wizyt” była zapowiadana.

 

Pan minister zdrowia ma więc do wyboru, nie zapowiadać wizyt lub zapowiadać wizyty. Składając nie zapowiadane wizyty w szpitalach może przysporzyć sobie wielu wrogów, bo to chirurg pijany, pielęgniarka śpi przed telewizorem, pacjenci czekają a medycy żłopią kawkę, lekarz ma być, ale w tym czasie jest w prywatnym szpitalu itd. itd. Może też zapowiadać owe nie zapowiadane wizyty, ale wówczas będzie uczestniczył w propagandowym cyrku. Pewnie wybierze to drugie. Na głupiego nie wygląda.

 

A pacjenci, dla których podobno jest służba zdrowia? Kogo oni jeszcze obchodzą?


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Studenci-złodzieje

środa, 17 czerwca 2015 1:02

 Na takim pasku, co to pokazują go w telewizorze, przeczytałem, że władze wydadzą ponad 300 milionów złotych, żeby około 700 studentów mogło sobie studiować za granicą. Wychodzi jakieś 420 tysięcy złotych na sztukę. Skoro sprzątaczką w „państwowej firmie” można zostać tylko po znajomości, to nietrudno domyślić się komu przypadnie przywilej byczenia się gdzieś na Zachodzie za nasze pieniądze. Syneczkom i córuchnom tym, co siedzą przy korycie. Niech sobie studiują gdzie chcą, nie bronię im, ale za pieniążki swoich rodziców, a nie za nasze.

 

PS. Pieniążki ich rodziców, też są nasze, bo dostają je pod pretekstem, że niby pracują, z naszych podatków.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

List do Pana Prezydenta-elekta

wtorek, 16 czerwca 2015 1:58

Wielce Szanowny Panie Prezydencie. Nie będę gratulował Panu sukcesu, jakim było zwycięstwo w wyborach prezydenckich, bo to już zrobili inni, jedni szczerze, drudzy licząc na stołek w kancelarii prezydenta, a jeszcze inni, jednocześnie myśląc, żebyś się udławił. Jak to ludzie. Nie mam zwyczaju startować w konkurencji, kto się najbardziej podliże wpływowej osobistości. I to nie tylko dlatego, że najzwyczajniej przegrałbym z każdym.

 

Mam już swoje lata, prawie czterdzieści i niech mi będzie wolno, z racji wieku, skreślić do Pana kilka słów, bez owijania w bawełnę. Pewnie ma Pan wokół siebie doradców, którzy będą Panu podpowiadali, co ma Pan robić, żeby utrzymać wysokie poparcie wyborców, pomóc Prawu i Sprawiedliwości podczas kampanii przed wyborami do parlamentu, żeby zagranica się na Pana nie pogniewała, ale nie wiem, czy znajdzie się wśród nich choć jeden, który będzie Panu radził, co robić, aby z Pana działań albo zaniechania działań, wynikło dobro Rzeczypospolitej. Podejmę się tej roli zupełnie za darmo, bez pensji, zus-u, limuzyn, sekretarek i sekretareczek.

 

Napisał Pan, że Pana rodzice całe życie pracowali na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Pan natomiast pracował na Uniwersytecie Jagiellońskim, był ekspertem Klubu Parlamentarnego PiS, wiceministrem sprawiedliwości, radnym w Krakowie, posłem na Sejm, posłem do Parlamentu Europejskiego. Wspomniał Pan, że założył kancelarię prawną, ale to chyba było działania na marginesie Pana zwykłej aktywności. Teraz będzie Pan prezydentem. Pana żona jest nauczycielką w państwowej szkole. Proszę wybaczyć, ale my o takich ludziach mówimy, że nigdy uczciwie nie pracowali. My, którzy was utrzymujemy. (Nie jest Pan wyjątkiem, takich rodzin, których członkowie wszyscy, jak jeden mąż, siedzą na stołkach opłacanych z budżetu państwa albo samorządów jest mnóstwo.) Ma to swoje konsekwencje. Najzwyczajniej może Pan nie wiedzieć, skąd biorą się pieniądze. Pana rodzice nigdy uczciwie nie pracowali, więc nie miał Pan, pod tym względem, dobrych wzorców w domu. A od żony nie dowie się Pan, bo ona też nigdy uczciwie nie pracowała.

 

Zamiast więc rozdawać kawę warszawiakom, wybierać tymczasową siedzibę, przyjmować gości, może Pan, Panie Prezydencie, otworzyłby sklep, taki małomiasteczkowy, gdzie można kupić mydło i powidło. Będzie Pan zmagał się z babą z sanepidu, koncesjami, terminami płacenia podatków, składek na ZUS, księgowością, pracownikiem, który sobie zachorował na palec, pracowniczką, której dziecko często choruję i ciągle jej nie ma w pracy, złodziejami, którzy będą sobie bezkarnie Pana okradać, bo to tylko wykroczenie i ani policja, ani prokuratury, ani sądy, które Pan ze swoich podatków utrzymywałby prowadząc sklep, nic nie mogą zrobić, że dwa złote plus dwa złote to cztery i ani grosza więcej i wieloma innymi sprawami, nadźwiga się pan skrzynek, będzie pan wstawał skoro świt, najeździ się autem, aż będzie Pana kręgosłup bolał i nie tylko kręgosłup i może tak być, że cały miesiąc się Pan natyra, a dołoży z tysiąc, albo dwa do tego interesu. Tak bywa, to żaden wstyd. Ale dowie się Pan skąd normalni ludzie, tacy, którzy uczciwie pracują, biorą pieniądze. O ile oczywiście zdążyłby Pan ów sklep otworzyć do czasu objęcia urzędu prezydenta. Ale niech Pan spróbuje.

 

Miałem tego listu nie wysyłać (czy raczej publikować). Mówię, jest młody, trzeba dać człowiekowi szansę. Ale media doniosły, że Pan, Panie Prezydencie poparł postulaty tzw. humanistów. A im, tzw. humanistom, niezależnie jak pięknie będą brzmiały głoszone przez nich hasła, chodzi tylko o jedno, żeby urzędy skarbowe wydarły normalnie pracującym ludziom pieniądze i za pośrednictwem takiego czy innego urzędu, instytucji, pod takim lub innym pretekstem, przelały na ich konta. Inaczej mówiąc, domagają się, żeby zabrać tym, którzy mają mniej i dać tym, którzy mają więcej. Albo jeszcze inaczej, chcą, aby zabrać tym, którzy normalnie pracują i przekazać tym, których działania mają bardzo wątpliwą przydatność. W takiej sytuacji trudno zachować milczenie i nie zdobyć się na jakiś, choćby symboliczny protest.

 

Może Pan, Panie Prezydencie tego nie wie, to nie jest zarzut, nikt przecież nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego, ale tak naprawdę, najbardziej istotny dla społeczeństwa i państwa polskiego nie jest podział na mężczyzn i straszliwie cierpiące z powodu przemocy kobiety, na katolików i poprzebieranych za motyle ateistów, na zwolenników jednomandatowych okręgów wyborczych i przeciwników jowów, ale zupełni inny. Otóż na tych, którzy państwo utrzymują i tych, którzy państwo okupują. Ci pierwsi, to ci, którzy normalnie pracują np. kupują i sprzedają, budują domy, szyją majtki. Okupanci, to ci, którzy pod różnym pretekstem biorą pieniądze za jakieś nikomu niepotrzebne działania, np. przełożenie kartek z lewej strony na prawą, siedzenie przy biurku, postawienie pieczątki na świstku, który pilnie potrzebuje jakiś nikomu niepotrzebny urząd, albo z tego powodu, że taki jeden z drugim jest dyrektorem, naczelnikiem, albo kierownikiem, czyli urzędnicy i im podobni osobnicy utrzymywani z budżetu państwa i samorządów (m. in. ci tzw. humaniści, którzy uzyskali Pana poparcie).

 

Okupanci (częściej określa się ich jako sitwy, mafie, kliki itd.), jak to okupanci, opanowali każdy urząd, instytucje itd., a właściwie można powiedzieć, że państwo polskie i doją bez najmniejszych skrupułów Polskę i ciemiężą Bogu ducha winnych ludzi. Tworzą w naszym państwie uprzywilejowaną warstwę, której cechy, nawet bez wnikliwych analiz, mogę wyliczyć: nie robi nic przydatnego, kradnie, Polskę ma w nosie, jest ciężarem dla społeczeństwa, do normalnych ludzi jest nastawiona wrogo, przynależność do niej jest dziedziczna, obejmuje całe rodziny, jest bezkarna, nieusuwalna ze stołków, pazerna (musi dostać pensje, premie, nagrody, trzynastki, czternastki, granty itd., choćby inni mieli przez to pozdychać z głodu), została uformowana za komuny.

 

Panie Prezydencie, gdyby Panu udało się tą chorą sytuację zmienić i doprowadzić do stanu, że Polska dla wszystkich naszych rodaków będzie domem, a nie dla jednych krową, którą można doić bez najmniejszych zahamowań, nawet jeśliby miała zdechnąć, a dla drugich największym wrogiem, miałby Pan szansę przejść do historii jako osoba, która zasłużyła się naszemu państwu. A jeśli Pan nawet nie podejmie próby zlikwidowania tego podziału, radykalnego zmniejszenia ilości stołków opłacanych przez państwo i samorządy, wprowadzenia przepisów, które spowodują, że państwo będzie służyło obywatelom, to szkoda było zamieszczanie z tymi całymi wyborami, zostanie Panu tylko miejsce gdzieś obok Wolskiego, Bolka, Olka i dożywotnia pensja. Jeśli nie wie Pan jak to zmienić, to proszę dać mi znać, pewnie coś wymyślę.

 

Na zakończenie. Panie Prezydencie, proszę nie myśleć, że źle Panu życzę, czy też, że ów list napisałem złośliwie. W drugiej turze głosowałem na Pana i zwyciężył Pan w wyborach prezydenckich m. in. dzięki takim wyborcom jak moi Rodzice, koleżanki, koledzy, sąsiedzi i moja skromna osoba. Pozdrawiam!

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O aktorach i haraczu

piątek, 12 czerwca 2015 23:57

W telewizorze pokazali, jak grupa aktorów weszła na posiedzenie rady miejskiej jakiegoś miasta i zażądała, aby dać im pieniądze, pod pretekstem, że to będą pieniądze na utrzymanie teatru. Rada miejska uległa presji i dała im te pieniądze.

 

Nawet nie wiem jak to skomentować. Chyba najtrafniej powiedzieć, że robiąca wokół siebie dużo zamieszania szajka, ściągnęła haracz z mieszkańców miasta. I to wszystko w biały dzień, w świetle kamer.

 

Jeden musi tyrać, żeby mieć pieniądze, a drugi nastraszy paru radnych i też na pieniądze.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O figlu Stonogi i agentach

czwartek, 11 czerwca 2015 23:10

Z tego co mówili w telewizorze wynika, że największym nieszczęściem związanym z opublikowaniem przez Zbigniewa Stonogę materiałów ze śledztwa w sprawie tzw. afery podsłuchowej, było ujawnienie danych agentów służb specjalnych. Wychodzi więc na to, że najbardziej cenni są w III RP agenci. Pewnie zaraz po oficerach prowadzących i szychach, którzy dyrygują tym kramem.

 

Takie straszne przestępstwo Stonoga popełnił, że w telewizorze sam minister sprawiedliwości od razu zdecydował o jego winie, mimo, że w „demokratycznym państwie prawa” o winie decyduje „niezawisły sąd”, a sądom pozostawił tylko decyzję jak owego Stonogę ukarać.

 

Takie to niezawisłe mamy sądy, takie to niezależne mamy prokuratury, taką to mafię zamiast rządu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  51 047  

O mnie

Nazywam się Michał Pluta. Od wielu lat bezrobotny z tytułem doktora. Antykomunista, birofil i cyklista, który stara się znaleźć czas, żeby komentować to, co dzieje się w tej biednej Polsce.
Jeżeli zachcieliby Państwo wesprzeć wolne słowo, proszę o wpłatę na konto: 72 1090 2415 0000 0001 0705 7781.
Pozdrawiam!

O moim bloogu

Jest to przede wszystkim bloog społeczno-polityczny omawiający aktualne wydarzenia w Polsce.