Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 113 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 48951

Lubię to

Kategorie

Czy rozdawać pieniądze tzw. artystom?

środa, 01 kwietnia 2015 4:12

Remigiusz Włast-Matuszak na Prawica.net zamieścił artykuł (opisywał w nim dysputę jaka odbyła się w Warszawie między mądrymi ludźmi), w którym to zawarł taką oto refleksję: „Banałem jest stwierdzenie faktu, iż o ile PO i SLD (gdy rządziło) niemal nachalnie dopieszczały i dofinansowywały całe stare i nowe „kulturalne” lewactwo, to partie prawicowe (wszystkie!) KULTURĘ i twórców wiernych konserwatywnym i niepodległościowym wartościom, wręcz lekceważą, ignorują (a nawet gorzej).”

 

Jakby na to nie patrzeć rząd dysponuje większymi pieniędzmi niż partie i może dawać swoim całe worki z forsą. Partie mają mniej milionów, w partiach za to dużo ryjów, a każdy chce żreć, więc nic dziwnego, że rozgrabiają dotacje z budżetu między siebie, a innym nie dadzą. I nie ma co się dziwić. Łup jest po to, żeby go pakować do wora a nie rozdawać.

 

Problem jest inny. Otóż państwo zabiera jednemu człowiekowi pieniądze tylko po to, aby pod jakimś tam pretekstem dać drugiemu. Dajmy na to człowiek handluje gaciami na targu (podaje taki przykład, bo sam kiedyś chciałem się tym zająć). No więc taki człowiek wstaje w poniedziałek wcześnie rano, jedzie pod Warszawę do Wietnamczyków, kupuje towar i wraca w środku nocy. Następnego dnia wstaje, jedzie na targ, rozstawia stragan czy zimno czy gorąco, czy wieje, czy pada. I próbuje coś sprzedać, raz się udaje, a raz nie. Wszyscy wkoło z niego ściągają, a to państwo sprzedając mu paliwo, którego większość ceny stanowią podatki, zabierając podatek dochodowy, jak idzie kupić coś do sklepu, to jeszcze musi zapłacić vat, jak kupi piętnastoletnie auto, żeby mieć czym wozić gacie na targ to nawet podatek od wzbogacenia, a to miasto wymyślając opłatę placową, a to jakiś urzędnik, któremu trzeba dać w łapę, żeby się odczepił a pewnie to nie wszystko.

 

I część tych wyszarpanych człowiekowi pieniędzy urzędnicy, nie patrząc czy ów ma środki do życia czy nie, zabierają i za pośrednictwem urzędów przekazują innemu człowiekowi. Na przykład poecie, który siedzi sobie w ciepłym, popija kawkę w kawiarni i pisze te swoje rymowanki. Po drodze obłowi się jeszcze stado urzędasów zatrudnionych w urzędzie podatkowym, w ministerstwie, w „instytucja kulturalnych” i znowu w urzędzie podatkowym, bo ten, co dostanie pieniądze od państwa część musi późnej państwu oddać.

 

Zabieranie pieniędzy ludziom normalnie pracującym (wiem, wiem, to nieostre określenie, ale wiadomo o co chodzi) tylko po to, żeby przekazać je tzw. artyście, żeby ten sobie pisał, malował, albo tworzył „instalacje” jest najzwyczajniej niegodziwe. Jak zresztą każdy inny rabunek. Staram się napisać powieść, jak mi idzie tak idzie, ale nawet przez chwilę do głowy mi nie przyszło, żeby Bogu ducha winnym ludziom odbierać pieniądze, żeby sfinansować wydanie książki.

 

Malarz Aleksander Poroh w wywiadzie, który przeprowadziłem i zredagowałem, powiedział: „Malarz nie potrzebuje muzeów sztuki współczesnej, malarz potrzebuje zamożnego, mającego duże potrzeby kulturalne społeczeństwa.” Dodam, że jeszcze niedawno, aby móc malować, to po przebudzeniu zdejmował obrazy ze stołu i kładł je na łóżko. A żeby wieczorem pójść spać, zdejmował obrazy z łóżka i kładł na stół, co pokazuje, że tworzy w niełatwych warunkach i jakoś ręki nie wyciągał do ministerstwa, samorządów, instytucji kulturalnych. I zresztą słusznie, bo i tak dostałby figę.

 

Dlaczego tak wiele osób uważa, że państwo powinno wspierać kulturę czyli dawać pieniądze twórcom? Nie wiem, mogę tylko napisać, co mi się wydaje. Na pewno część z nich wie, że to łatwa do zdobycia forsa, która trafia do kiszeni czy się stoi czy się leży. Ale ta odpowiedź nie odpowiada na pytanie dlaczego takich osób jest tak wiele. Wydaje się (może piszę to trochę żartobliwie, sam nie wiem), że wynika to ze świadomości, że inni tak mają.

 

Ot, dajmy na to taki urzędnik. Siedzi sobie, żłopie kawkę, przełoży papier w lewo, przełoży w prawo, ukradnie papier do drukarki, długopis, spinacze. I nie tylko niczego pożytecznego nie robi, to jeszcze sprawia kłopot innym, bo to pozwolenia wydaje albo coś. A do tego jeszcze trzeba utrzymać, ogrzać itd. to jego psu na budę potrzebne biuro. I ma pensję, premie, płatny urlop, nagrody, wodę do picia, a później emeryturę. No to nic dziwnego, że ludzie którzy tam sobie coś tworzą i nie sprawiają nikomu kłopotu, też tak chcą. Jeśli nie wszystkich przywilejów urzędników, to chociaż pensji. I trudno im się dziwić.

 

Na zakończenie. Na pewno nie należy prześcigać się z czerwonymi kto więcej forsy z budżetu przekaże swoim. Bo co to za różnica dla handlującego gaciami, czy zabierają mu, aby dać forsę poecie sławiącego orła białego, czy takiemu który wychwala zwinne języki lesbijek. Tu i tu nie brakuje cwaniaków. Jak tak bardzo chcą tworzyć, to niech sobie tworzą, ale za swoje. Jak chcą tak bardzo prezentować ludziom swoje dziełka, to niech wrzucają do Internetu. Są darmowe strony, proszę bardzo. Co zatem państwo powinno robić w „obszarze” sztuki? Nic. Niech każdy pracuje na siebie. Centrum im. Adama Smitha ogłosiło raport, czy coś podobnego, z którego wynikało, że bogactwo lub bieda społeczeństwa zależą od jednego czynnika, od obowiązującego w państwie prawa. I rolą partii rządzących jest stworzyć taki system prawny, aby umożliwić bogacenia się społeczeństwa.

 

Czy zatem nie powinno się sponsorować sztuki? Dlaczego nie? Człowiek, który handluje gaciami na targu dzięki temu, że ciężko pracował, inwestował w gacie, które bardziej się podobały niż innych sprzedawców, nikt mu nie przeszkadzał, nie wyciągał łapsk po łapówki, dorobił się sporego majątku i w pewnym momencie ma fanaberię, ot, sfinansuję jakiemuś gryzipiórkowi wydanie powieści. Niech se ma, stać mnie. I tyle.

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

czwartek, 25 maja 2017

Licznik odwiedzin:  48 951  

O mnie

Nazywam się Michał Pluta. Od wielu lat bezrobotny z tytułem doktora. Antykomunista, birofil i cyklista, który stara się znaleźć czas, żeby komentować to, co dzieje się w tej biednej Polsce.
Jeżeli zachcieliby Państwo wesprzeć wolne słowo, proszę o wpłatę na konto: 72 1090 2415 0000 0001 0705 7781.
Pozdrawiam!

O moim bloogu

Jest to przede wszystkim bloog społeczno-polityczny omawiający aktualne wydarzenia w Polsce.