Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 568 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 51068

Lubię to

Kategorie

O rządzie, sitwach, klikach, mafii i „organizacjach pozarządowych”

poniedziałek, 28 listopada 2016 18:01

        Minął rok, od kiedy najwyższe urzędy w państwie objęli politycy Prawa i Sprawiedliwości. Nie napiszę, że przejęli władzę, bo nie sądzę, aby tak dobrze było w Polsce, żeby Polacy mogli sobie wybierać rządzących. W XVIII wieku Rzeczpospolita była czymś w rodzaju „karczmy zajezdnej”, kto chciał właził z butami i robił co chciał, obce dwory zrywały nasze sejmy, Prusak pobierał rekruta, Rosja trzymała swoje wojska i tak dalej. Teraz jest podobnie, mocarstwa posługują się Polską zupełnie jak posługaczką najniższej kategorii, której można polecić opróżnienie nocnika, posprzątanie po psie, kocie i jej nawet za to nie trzeba rzucać ochłapka z pańskiego stołu.

 

        Do niedawna przy korycie siedziało stronnictwo pruskie i dbało o interesy Berlina. Nagle jednak Stany Zjednoczone potrzebowały pachołka, żeby dokazywał przeciwko Rosji i nacisnęło na odpowiedni guzik (pewnie podpisany ubecy nad Wisłą, albo podobnie) i od razu na przykład Polsat, który jeszcze wczoraj nachwalić się nie mógł prezydenta Bronisława Komorowskiego, pokazał, jak nim jakaś baba rządzi, zupełnie jak osobnikiem niespełna rozumu, mówi mu co ma powiedzieć, co zrobić, a pan prezydent Komorowski wszystkie te polecenia posłusznie wykonuje. Tak więc urzędy i spółki skarbu państwa objęli politycy PiS i realizują politykę amerykańską. Najbardziej tego jaskrawym przykładem są chyba nasze działania wobec Ukrainy. Polscy politycy podlizują się Ukraińcom, Ukraińcy, co tu dużo mówić, srają na nas, a te nasze durnie udają, że tego nie widzą, bo wiadomo, wykonują zadania zlecone i nie wolno im tego widzieć. Byłoby to wszystko śmieszne, gdyby nie to, że ta głupota wystawia na szwank tą naszą biedną Polską.

 

        Skoro tak już jest, że nie możemy wybić się na niepodległość i Polską rządzą inni za pośrednictwem pacanów w garniturach, którzy robią mądre miny i każdą nikczemność starają się usprawiedliwić, to trudno, kijem Wisły nie zawrócisz. Apologeci króla Stasia utrzymywali, że co prawda skakał jak małpa przed rosyjskim ambasadorem, ale naprawiał Rzeczpospolitą. I jeśli nawet było to robienie dobrej miny do złej gry, to sama koncepcja, w takiej a nie innej sytuacji międzynarodowej, wcale nie musi być taka głupia. No bo skoro już siedzą te durnie na stołkach i czekają na polecenia jak nie z Berlina to z Waszyngtonu, to niech w przerwach między wykonywaniem jednego polecenia a drugiego, zrobią coś dobrego dla narodu polskiego. Dzięki temu będą mieli szansę nie zasłużyć na miano szubrawców i zdrajców.

 

        Gdy Andrzej Duda obejmował urząd prezydenta, napisałem tekst, w którym zwracałem uwagę, że podstawowym problemem w Polsce jest podział społeczeństwa na tych, którzy okupują Polskę i korzystają z dobrodziejstw wynikających z okupacji, aż im się z ryjów ulewa i tych, którzy tyrają, żeby okupantów utrzymać, a dostają za swą pracę mniej niż więźniowie w Auschwitz, bo tamtym władze obozu zapewniały chociaż dach nad głową. I coś tam pisałem, że albo będzie to próbował zmienić, albo jego miejsce będzie gdzieś między Bolkiem a Olkiem. Ja tam w tą „dobrą zmianę” nie wierzyłem, a to dlatego, że dobrze słuchałem pani Beaty Szydło podczas kampanii wyborczej i dobrze pamiętam, że powiedziała, iż „nikomu nie zabierzemy”. A najzwyczajniej nie da się naprawić państwa bez rozgonienia mafii, sitw, klik (a więc zabrania im koryta, żerowiska, synekur, jak zwał tak zwał), które okupują tą naszą biedną Polskę.

 

        Rząd pani premier Szydło zrealizował swój „sztandarowy projekt”, czyli jednym zabrał, a drugim dał 500 zł. Krytykowałem moich rodaków, że nie żądali dla swoich dzieci możliwości normalnego funkcjonowania w Polsce, a zamiast tego połakomili się na te 500 zł niczym dziady proszalne na jałmużnę pod kościołem. Moim zdaniem, powinni domagać się wprowadzenia uczciwego, nazwijmy to, systemu, który spowoduje, że jeśli ich syn będzie dobry na egzaminach, to dostanie się na medycynę, a jak będzie dobry na tej medycynie, to będzie miał takie same szanse zostać chirurgiem, jak syn chirurga, że jak ich córka będzie dobra na studiach prawniczych, to będzie miała takie same szanse zostać adwokatem, jak córka adwokata, albo jak ich syn będzie dobry, dajmy na to z archeologii, to będzie miał takie same szanse zostać pracownikiem wyższej szkoły, jak syn profesora. I tak dalej. Ale moi rodacy są mądrzejsi ode mnie i wiedzą, że prędzej znowu będą czołgi na ulicach, niż uda się rozpędzić warstwę, która okupuje Polską. Lepiej mieć więc 500 zł niż nic. Zawsze można uzbierać na bilet do Londynu dla całej rodziny.

 

        Można zadać pytanie, dlaczego rząd nawet nie próbuje rozgonić tych sitw, mafii, klik. Nie wiem, ale coś nam na pewno powie opisany poniżej przypadek. Otóż w telewizji publicznej rządzonej przez Jacka Kurskiego, powiedzieli, że z budżetu Warszawy dostaje szmal „organizacja pozarządowa”, w której dupę tuczy córka pana prezydenta Komorowskiego i inna „organizacja pozarządowa”, w której dupę tuczy córka pana Rzeplińskiego, tego od Trybunału Konstytucyjnego. Z tego powodu, że w telewizorze powiedzieli prawdę, za przepraszanie Komorowskich i Rzeplińskich wziął się pan minister kultury Piotr Gliński, którego żona też tuczy dupę w „organizacji pozarządowej”, a sam minister Gliński pół życia zbijał bąki w stalinowskim tworze nazywanym Polska Akademia Nauk.

 

       Dodam, że pan minister jest w rządzie, którego pani premier nigdy uczciwie nie pracowała, bo (podaję za Wikipedią) albo była jakimś asystentem w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, albo kierowała działem merytorycznym w Libiąskim Centrum Kultury w Libiążu, albo była dyrektorem ośrodka kultury w Brzeszczach, albo była tzw. samorządowcem, albo posłem i tak dalej.

 


Podziel się

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 20 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  0  

O mnie

Nazywam się Michał Pluta. Od wielu lat bezrobotny z tytułem doktora. Antykomunista, birofil i cyklista, który stara się znaleźć czas, żeby komentować to, co dzieje się w tej biednej Polsce.
Jeżeli zachcieliby Państwo wesprzeć wolne słowo, proszę o wpłatę na konto: 72 1090 2415 0000 0001 0705 7781.
Pozdrawiam!

O moim bloogu

Jest to przede wszystkim bloog społeczno-polityczny omawiający aktualne wydarzenia w Polsce.