Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 844 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 53491

Lubię to

Kategorie

Muzeum Żydów czyli jurgielt milszy niż Polska

wtorek, 28 października 2014 23:31

Prezydenci Polski i Izraela, Bronisław Komorowski i Reuwen Riwlin, otworzyli ekspozycję stałą w Muzeum Historii Żydów Polskich. Jak zawsze na pana prezydenta można liczyć, gdy trzeba popełnić jakąś niegodziwość. Tak było i tym razem. Oto obsrał II Rzeczpospolitą mówiąc, że nie była wolna od antysemickich tendencji.

 

Pewnie antysemityzm w bardzo wielu państwach ludziom władzy, mediów, przeciętnym osobnikom kojarzy się z holocaustem, obozami zagłady, komorami gazowymi, Hitlerem, nazistami i jest przez nich, przynajmniej w życiu publicznym, bez zastrzeżeń uważany za największe z możliwych zło. (Nie jest w tej chwili ważne czy przekonanie to powstało przez zbieg różnych, powiedzmy przypadkowych, okoliczności, czy też wytworzyło je jakieś lobby.) A skoro stanowi największe z możliwych zło to powinien być bez zastrzeżeń i wszelkimi dostępnymi środkami zwalczany, choćby trup miał ścielić się gęsto. Czy przesadzam? Może trochę, ale jak spojrzeć jak Izrael traktuje Palestyńczyków i wszystko jest OK., to chyba nie aż tak bardzo. Za rzekomym czy prawdziwym antysemitą nikt się nie ujmie więc, mówiąc potocznie, pan prezydent Komorowski wystawił nas na strzał. I właśnie dlatego przypisywanie Polakom antysemityzmu jest ze strony pana prezydenta niegodziwością.

 

A swoją drogą, wydaje się pieniądze na budowanie marki Polski, tworzenie wizerunku naszego kraju jako państwa nowoczesnego i przyjaznego, na jakieś sprężyny mające reklamować Polskę itd. A jak co do czego przyjdzie to pierwsza osoba w państwie przykleja Polakom łatkę antysemitów. I to, mimo, że przysięga, którą złożył Komorowski zobowiązuje go do strzeżenie godności Narodu. Ale widać jurgielt milszy niż przysięga.

 

W pracach o aspiracjach naukowych można spotkać się z definiowaniem antysemityzmu w taki sposób, że obejmuje owe pojęcie bardzo szerokie spektrum zjawisk, od zagazowania Żyda w Auschwizt po psioczenie na Jakuba Bermana. Wobec tego aż prosi się, żeby stworzyć kilka definicji, które umożliwiłyby wyraźne rozróżnienie tak przecież rozmaicie motywowanej niechęci wobec Żydów. Bo to jednemu nie podoba się rasa, drugiemu religia, trzeciemu pozycja ekonomiczna. Zarezerwowałabym pojęcie antysemityzmu do zjawisk wywołanych niechęcią na tle rasowym do Semitów, albo niech już mają, do Żydów. I z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w III Rzeszy. Jeśli przyjąć mój tok rozumowania to antysemityzm w II RP był zjawiskiem zupełnie marginalnym, nie mającym żadnego znaczenia.

 

Wiele by nam to nie pomogło, ale zawsze władze na zarzut o antysemityzm Polaków mogłyby powiedzieć, my uważamy inaczej i odesłać do „dorobku naukowego”. Skoro mógł to wymyślić bezrobotny z małej mieściny to pewnie też dobrze opłacani doradcy prezydenta, premiera, posłów, rozmaite profesury itp. Ale widać jurgielt tak obciąża kieszonki wiecznie chciwym na pieniążki politykom i ludziom nauki, że takie rzeczy im się nie mieszczą w głowach. Płacą, to trzeba brać, a nie stawać okoniem, bo „przeszłości ślad dłoń nasza zmiata” i jak się nie będzie w pierwszym szeregu bojowników to można popaść w niełaskę i klepać biedę uczciwie pracując. Może gdyby, powiedzmy w 1989 r., osobnicy służący komunie zostali ukarani to teraz tak wielu chętnych na forsę od obcych by się nie znalazło.

 

To, że niegodziwość i posłuszeństwo (które można też nazwać umiejętnością ustawienia się w aktualnej sytuacji politycznej, np. podczas wojny wydawać Żydów Niemcom, za komuny wstąpić do organów bezpieczeństwa, a po tym jak się okazało, że Stalin nie jest już przywódcą światowego proletariatu, to zostać człowiekiem nauki) jest nagradzane można przekonać się na przykładzie pani premier Ewy Kopacz, która w swoim czasie zapewniała, że ziemia w miejscu katastrofy smoleńskiej była przekopywania 1,5 metra w głąb. A gdy panią Kopacz zapytano skąd o tym wie, to odpowiedziała, że tak jest Rosjanie powiedzieli. Proszę, niegodziwa (bo przecież nawet dziecko wie, że bez zorganizowania ogromnych środków nie da się przekopać tak dużego obszaru tak szybko) i posłuszna, bo bez zająknięcia powtórzyła co jej Rosjanie powiedzieli. I nic złego pani Kopacz nie widziała w okłamywaniu Polaków. Widać nie są tak bardzo ważni. I proszę, została premierem. Można więc przypuszczać, że i prezydenta Komorowskigo czeka świetlana przyszłość.

 

Ale skoro o panu prezydencie. Podczas otwierania wystawy powiedział też, że nie da się zrozumieć historii Polski bez historii Żydów. A to ciekawe, parę historii Polski, autorstwa tego i innego historyka przeczytałem i tam zawsze Żydzi byli traktowani marginalnie. A już na pewno nie miałem trudności ze zrozumieniem i polityki Kazimierza Wielkiego i Zygmunta Starego i przebiegu bitwy pod Wiedniem i tak dalej. Ale skoro pan prezydent uważa inaczej, to trzeba będzie pisać na nowo historię, a do tego chętnych nie zabraknie. Za trzydzieści srebrników „ludzie nauki” wysmażą takie historie, że nie będziemy wierzyć własnym oczom.

 

Pan prezydent Izraela oznajmił za to, że „nawet, jeśli Żydzi zostali oderwani od Polski jest rzeczą wręcz niemożliwą oderwać Polskę od Żydów…”. To, w kontekście roszczeń majątkowych wysuwanych przez organizacje żydowskie wobec Polski, zapytywania jakiegoś ważnego Żyda w rocznicę powstania z getcie, jak wyglądałby ten plac gdyby nie holocaust i choćby działań „artystycznych”, podczas których „młody działacz lewicy” nawoływał Żydów do powrotu do Polski, zabrzmiało groźnie. Zdaje się, że jesteśmy oswajani z przykrym faktem, że będziemy musieli część miejsca w Polsce ustąpić innym. Zauważmy, że ciągle powtarza się, że Żydzi mieszkający nad Wisłą zostali prawie wszyscy wymordowani podczas wojny, a mimo to mają do Polski tłumnie wracać. Czego to ludzie nie wymyślą.

 

Ciekaw jestem czy w owym muzeum jest sala poświęcona Żydom służącym w NKWD, UB, Żydom członkom partii komunistycznej. Pewnie nie, bo przecież jak podkreślił pan prezydent Komorowski „Polska świadomie uruchamia procesy zrywania zasłon milczenia i przeinaczania we wzajemnych relacjach”. Skoro w muzeum nie ma pamiątek po zbrodniarzach narodowości żydowskiej, którzy mordowali polskich patriotów to może oznaczać, że nie będzie wolno mówić prawdy o relacjach polsko-żydowskich. A wobec tego można zadać pytanie retoryczne czy to muzeum będzie służyło prawdzie czy propagowaniu jednego punktu widzenia.

 

I jak tu się dziwić, że w Internecie pojawiły się „antysemickie” treści. Oto jeden z wpisów: „Za ogromne miliony dla żydów buduje się Muzeum gdy jednocześnie emerytom, rencistom, opiekunom niepełnosprawnych dzieci odbiera i ogranicza się świadczenia emerytalno rentowe i nabyte zasiłki pielęgnacyjne”. Wytropić, aresztować, koniecznie torturować (bo może mieć wspólników!) i wykonać wyrok. Takie czasy.


Podziel się
oceń
18
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kłopoty z zasraną demokracją

czwartek, 23 października 2014 23:51

Przez tą całą demokrację są same kłopoty. Bo rządzący nie tylko patrzą jak tu się nachapać, ale, co jeszcze gorsze, rożnymi działaniami starają się przypodobać wyborcom. Oto jacyś ludzie w uniformach pojawili się pod oknem domu w którym mieszkam i wycięli chaszcze rosnące między ulicą a chodnikiem. I teraz właściciele psów mają tam znakomity teren do srania psami. Były chaszcze, nie było gówien. Komu to przeszkadzało? I jak tu nie zgodzić się z tymi, którzy uważają, że demokracja w wydaniu III RP to samo gówno.


Podziel się
oceń
10
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Szpiedzy w Warszawie

czwartek, 16 października 2014 0:12

W telewizorze powiedzieli, że został aresztowany oficer Wojska Polskiego, który jakoby miał szpiegować na rzecz Rosji. Ale się musiał chłopina zdziwić, że na rzecz Rosji szpiegować już nie wolno! A tak poważnie, pewnie chodzi o jakieś rozgrywki, a nie o czystość Wojska Polskiego, jak zapewniał minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Bo jakby chcieli wyłapywać tych co służą obcym państwom, to by musieli wszyscy oni tam nawzajem się wyaresztować.


Podziel się
oceń
11
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O procederze usypiania dzieci

czwartek, 09 października 2014 17:43

W telewizorze powiedzieli, że w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Konopnickiej w Łodzi (możliwe zresztą, że takich szpitali jest więcej, w końcu państwowa służba zdrowia to jedna z najbardziej zdegenerowanych „instytucji”, gdzie złodziej na złodzieju siedzi i złodziejem pogania) usypia się dzieci podczas transportu karetką na zabiegi i badania.

 

Dlaczego dzieci podczas przewozu karetką usypia się? Ano jest to mała karetka, nie mieszczą się w niej rodzice, dzieci z powodu rozłąki z rodzicami płaczą i żaby nie płakały i nie przeszkadzały personelowi medycznemu w pracy są jakimś tam pavulonem czy czymś podobnym usypiane.

 

Usypianie wcale nie jest takie dobre dla zdrowia. „W przypadku nowotworów mózgu okres radioterapii to nawet 7 tygodni, co oznacza, że maleńkie dzieci, które nie ukończyły 5 lat, muszą być codziennie usypiane… Z czasem dawki leków muszą być większe, bo dzieci się uodparniają, a to źle wpływa na ich zdrowie” - mówi Joanna Kociołek-Bednarska, jakaś pracownik socjalny Fundacji Gajusz. A internautka o pseudonimie „pq” w komentarzu zatytułowanym „Oby wszystkim było… wygodniej” zamieszczonym na stronie internetowej Dziennika Łódzkiego dodaje: „Leki nasenne działają na ośrodkowy układ nerwowy, z czym wiąże się ryzyko poważnych działań niepożądanych, np. supresji ośrodka oddechowego. Stąd obowiązek obecności lekarza przy pacjencie po ich zastosowaniu. Obecność lekarza, nawet anestezjologa, nie daje gwarancji opanowania tych zagrożeń w 100% wg. zasady, że nie ma 100% gwarancji w medycynie. Z tego powodu dawka leku i czas, na jaki usypia się dzieci powinny być ograniczone do niezbędnego minimum (zabieg operacyjny, inwazyjne badania, radioterapia itp.)”

 

Gdyby doktor Mengele wprowadził w obozie Auschwitz proceder usypiania dzieci (np. dzięki temu usprawniłby transport małych więźniów do komory gazowej) i został za to pochwalony przez Himmlera to bym się nie dziwił. Podobnie bym się nie zdziwił gdyby usypianie dzieci w celach ułatwienia transportu zostało podczas procesu w Norymberdze uznane za zbrodnię przeciwko ludzkości. Ale w samym środku Unii Europejskiej takie traktowanie chorych maluchów może zaskakiwać. Ale jak to mówią biznes jest biznes. A w biznesie ten osiąga lepsze wyniki finansowe, kto jest bardziej bezwzględny. A najlepsze ten kto żeruje „na państwowym”, gdzie zyski są prywatne a koszty państwowe.

 

A skoro o biznesie. Wydaje się, że najłatwiej wyłudzić od ludzi pieniądze porywając ich dzieci. Kto by żałował forsy, aby tylko uwolnić swoją latorośl? Porwanie to grubsza sprawa, można za nią beknąć. Ale można planując biznes zadać inne pytanie: kto żałowałby pieniędzy, aby oszczędzić cierpienia swojemu dziecku? A codzienne faszerowanie coraz większymi dawkami środka usypiającego wcale takie dobre nie jest. Reszta jest już prosta.

 

Najpierw należy przyjąć do szpitala chore na raka dziecko. Rodzice tego nie wiedzą, ale staje się ono zakładnikiem. (A jeszcze wcześniej zabiera się rodzicom składkę zdrowotną i większość zarobionych pieniędzy i utrzymuje gospodarkę w takim stanie, że ludzie raczej klepią biedę, niż delektują bogactwem, dzięki czemu są zdani na państwową służbę zdrowia, ale to inna sprawa rozgrywana na szczeblu państwa, więc ją tu pominiemy.) Rodzice są szczęśliwi, że znalazł się dla nich limit, że ktoś chce leczyć ich pociechę, warują więc przy łóżku dziecka ucieszni, że nikt ich nie wypędza. Ale jest tu pewien haczyk.

 

Za transport dziecka bez usypiania tegoż, razem z rodzicami, do innego szpitala na zabieg czy badanie trzeba zapłacić, bo inaczej pavulon albo coś podobnego zaaplikują choremu maluchowi. A to usypianie to wcale takie dobre nie jest i rodzice koniecznie muszą mieć tego świadomość, bo interes mógłby nie wypalić. No więc rodzic chcąc oszczędzić swojemu potomkowi stresu, rozłąki, usypiania, zgadza się na wynajęcie innej, większej karetki (od jakiejś zaprzyjaźnionej ze szpitalem firmy), za co już musi zapłacić. Ziarnko do ziarnka a zbierze się miarka. Z pewnością z takiego procederu można wyciągnąć spory szmal.

 

Zauważmy, że dyrektor szpitala miał pieniądze, ale wolał je wydać na remont apteki. Dlaczego? Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że z remontu apteki nie można doić forsy latami, tylko raz z ustawionego przetargu. Kupiłby karetkę to ktoś nie miałby kasy za przewożenie dzieci i nie miałby kasy z ustawionego przetargu na remont apteki. Miałby tylko kasę z ustawionego przetargu na zakup karetki. Więc wolał wydać pieniądze na farbę niż na karetkę. Nie jestem złośliwy, więc napiszę inaczej. Namnożyło się w szpitalach rzeczników prasowych i rzeczników praw pacjenta. Skoro są pieniądze na utrzymanie tych nierobów, to nie można powiedzieć, że szpitale nie mają pieniędzy. Opowieści więc o braku funduszy na karetkę można więc włożyć między bajki.

 

Ciekaw jestem czy gdyby przewożono uśpionego psa, np. takiego, który pogryzł dziecko, to czy nie protestowałaby Rzecznik Praw Zwierząt, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Pacjenta, Rzecznik Praw Obywatelskich, prokuratury nie wszczynałyby śledztw, sądy nie sypałyby wyrokami, a tzw. aktywiści walczący o przywileje dla psów nie dostawaliby histerii? Pewnie tak byłoby. Ale kogo obchodzą polskie dzieci?

 

A swoją drogą, jak nieludzkim trzeba być, żeby w takim procederze uczestniczyć. Dyrektor, lekarze, pielęgniarki… Wiem, wiem podległość służbowa, ale SS-mani też wykonywali tylko rozkazy. Teraz, gdy powiedzieli o tym procederze w telewizorze to i wie o nim minister zdrowia, Rzecznik Praw Pacjenta, Rzecznik Praw Dziecka i pani premier Ewa Kopacz, która podobno jest lekarzem.


Podziel się
oceń
10
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

O ludziach Hitlera i Stalina

czwartek, 02 października 2014 16:34

Gdzie ukrywają się ostatni żyjący ludzie Hitlera? – zapytuje Wirtualna Polska. Artykułu tak zatytułowanego nie będę czytał bo mi się nie chce, ale za to wiem, gdzie przebywają ludzie Stalina. Łatwo ich znaleźć nawet w Polsce. I nikt ich nie tropi, nie sądzi i nie zamyka do więzień. Ale jak to powiedział Adolf Hitler, zwycięzców nikt nie będzie sądził czy jakoś tak.


Podziel się
oceń
10
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  53 491  

O mnie

Nazywam się Michał Pluta. Od wielu lat bezrobotny z tytułem doktora. Antykomunista, birofil i cyklista, który stara się znaleźć czas, żeby komentować to, co dzieje się w tej biednej Polsce.
Jeżeli zachcieliby Państwo wesprzeć wolne słowo, proszę o wpłatę na konto: 72 1090 2415 0000 0001 0705 7781.
Pozdrawiam!

O moim bloogu

Jest to przede wszystkim bloog społeczno-polityczny omawiający aktualne wydarzenia w Polsce.