Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 205 720 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 42480

Lubię to

Kategorie

O nowym podręczniku

poniedziałek, 19 września 2016 15:29

Pani minister edukacji, która jakoś tam się nazywa i pan prezes IPN, który też się jakoś nazywa, podpisali umowę, dzięki której ma powstać jakiś podręcznik i już wszystko w szkołach będzie dobrze.

Na to oburzył się szef ZNP, który, jakżeby inaczej, też się jakoś nazywa.

No właśnie, problemem jest to, że znaczna część nauczycieli to czerwona zaraza w drugim, trzecim czy czwartym pokoleniu, dla których najwięksi bohaterowie w historii Polski to Włodzimierz Lenin, Edward Gierek i generał Wojciech Jaruzelski.

I czerwona zaraza, niezależnie w którym pokoleniu, gotowa jest do każdej niegodziwości wobec Polski i Polaków. Będzie zwalczać myśl niepodległościową nie mniej zaciekle niż zaborcy, będą wmawiać, że Polacy to antysemici, że zboczeńcy to samo dobro i tak dalej.

I tego ten nowy podręcznik nie zmieni.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O reformie wyższych uczelni

piątek, 16 września 2016 16:21

Widziałem w telewizorze ministra Jarosława Gowina, który akurat snuł plany reformy wyższych uczelni. Jednym z pomysłów pana ministra było, oczywiście, jakżeby inaczej, dofinansowanie owych uczelni, czyli dawanie więcej pieniędzy osobnikom zatrudnionym przez te wszystkie uniwersytety, akademie, politechniki itd.

 

Tak naprawdę, podstawowym problemem wyższych szkół jest to, że ich pracownicy, ci wszyscy tak bardzo szanowani profesorowie, tworzą mafię, która pasożytuje na uczelniach. Drugi problem to taki, że pracę na wyższej uczelni można dostać tylko dzięki kontaktom rodzinnym albo po znajomości. Trzeci, tytuły naukowe są przyznawane w wyniku oszustw, za jakieś wypociny, które diabli widzą kto napisał. Czwarty, to zorganizowany przez pracowników naukowych proceder wyłudzani dyplomów ukończenia szkół. I pewnie sto innych rzeczy, bo jest to tak patologiczne środowisko, że ktoś, kto tego wszystkiego nie widział z bliska, nie uwierzyłby, że oni mogą być tak głupi i nikczemni.

 

Ale tego gówna ruszyć nie można, bo uczelnie są autonomiczne. Bardzo proszę, niech sobie mają tą autonomię, ale za swoje pieniądze, a nie za nasze. A czy trzeba dać im więcej pieniędzy? Pomyślcie sami, gdzie pójdą ci wszyscy socjolodzy, politolodzy, pedagodzy, bibliotekoznawcy, etnolodzy, kulturoznawcy, historycy, historycy sztuki, archeolodzy, rzekomi spece od stosunków międzynarodowych, marketingu, bankowości, administracji i tak dalej? Wyjadą za granicą? A kto by ich tam chciał?


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O Teatrze Polskim we Wrocławiu

poniedziałek, 29 sierpnia 2016 3:10

        „Aktorzy” Teatru Polskiego we Wrocławiu po tym, jak władze województwa zdecydowały, że będzie jakiś nowy dyrektor teatru, podnieśli bunt, że tego nowego dyrektora teatru nie chcą, że mają ambitny program, że mają zobowiązania wobec widzów, że nowy dyrektor został wybrany w ustawionym konkursie, że nowy dyrektor chce wystawiać lektury szkolne i takie tam.

 

        Celowo wziąłem słowo aktorzy w cudzysłów, bo zdaje się, że w takim teatrze, to co drugi, to dyrektor. Po drugie, jak się komuś nie podoba szef, to bardzo proszę, może się zwolnić z pracy i zatrudnić w innym teatrze, albo serialu, albo robić coś innego, na przykład handlować gaciami na targowiskach, albo zwyczajnie prostytuować się. Mają przecież wprawę. Po trzecie, ciekawe skąd dotychczasowy dyrektor wie, że nowy dyrektor został wybrany w  ustawionym konkursie? Pewnie z własnego doświadczenia. Najzwyczajniej dobrze pamięta konkurs, który wygrał przed paroma laty i dobrze wie, że tamten konkurs też był ustawiony.

 

        Po czwarte, jeśli z tymi lekturami to prawda, to trochę mają racji. Bo nauczyciele pewnie będą chcieli, choćby po to, żeby nie było lekcji, iść z dzieciskami do teatru, żeby sobie lekturę obejrzały. I te dzieciska, od Bogu ducha winnych rodziców, będą wyłudzały pieniądze na bilety do tego nieszczęsnego teatru, więc rodzicom zostanie mniej w portfelu. A w bibliotekach leżą lektury i można czytać, aż okładki poodpadają. A co do ambitnego programu. Aż strach pomyśleć jakie to ambitne programy może mieć teatr w mieście, w którym najwięcej do powiedzenia ma prezydent, który jest miłośnikiem majora Zygmunta Baumana - politruka Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, odznaczonego za walkę z żołnierzami wyklętymi, Gazeta Wyborcza i konsulat Niemiec.

 

        Ciekawe, że wszyscy pracownicy teatru stoją murem za dotychczasowym dyrektorem. Pewnie gdyby ich zapytać o jakiś dramat, to pewnie każdy miałby inne zdanie i może nawet by się zawzięcie pokłócili, albo nawet poszarpali za kudły. Jak to u ludzi kultury bywa. A tu pełna zgoda! Pewnie dlatego, że pracownicy teatru dobrani zostali po tej samej linii partyjnej. Tak samo jak w innych instytucjach, urzędach, szkołach.

 

        Za komuny propagandzie służyły telewizja, radio, gazety, literatura, filmy, podręczniki szkolne, teatry i tak dalej i tak dalej. Co prawda, komunizm podobno upadł, ale przykłady żyjących sobie do ostatnich dni jak pączki w maśle generała Wojciecha Jaruzelskiego, generała Czesława Kiszczaka czy nadal żyjącego Jerzego Urbana, wskazują, że komunizm upadł, ale tylko na niby. Zresztą, nikt przecież nie odwołał słów Władysława Gomółki, który w swoim czasie powiedział, że władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy, co potwierdzają i służby specjalne o komunistycznym rodowodzie, które mogą w Polsce prawie wszystko i czerwona zaraza, którą spotyka się na każdym kroku i sposób działania państwa, które podobnie jak przez 1989 rokiem, jest dla Polaków tworem, nazwijmy to, opresyjnym. I po staremu, propagandzie służą prasa, radio, telewizja i tak dalej. Tylko już nie głoszą chwały Józefa Stalina, tylko zgodnie z mądrością etapu treści europejskie, nowoczesne.pl, a nawet ponowoczesne. I to chyba te rzekome zobowiązania wobec widzów.

 

        Kiedyś aktorzy potrafili na siebie uczciwie zarobić. Jeździli po miastach  i miasteczkach i a to jeden żonglował piłeczkami, drugi zionął ogniem, trzeci wyginał się w pałąk, aktoreczka uśmiechała się i ludzie za takie hece płacili. Teraz jest zupełnie inaczej. Klika przejmuje kontrolę nad budynkiem i pod pretekstem, że będą pokazywali się na scenie, dostają od władzy forsę. I hulaj dusza piekła nie ma! Aby tylko namnożyć synekur i znaleźć pretekst do brania pieniędzy wyszarpanych podatnikom przez urząd skarbowy!

 

        Swoją drogą, za starych władz teatru wcale nie było tak dobrze (chyba, że pracownikom), bo pamiętam, jak w telewizorze nagadali, że w przedstawieniu zagrają aktorki porno i będą nawet śmiałe sceny erotyczne. Gdyby rzeczywiście na scenie Teatru Polskiego we Wrocławiu pojawiły się aktorki porno, to można byłoby powiedzieć, że wreszcie są tam aktorki, które potrafią grać, a nie błaznować, wykrzywiać się i wydurniać. I całkiem możliwe, że sporo osób chciało zobaczyć te aktorki porno i te śmiałe sceny erotyczne i kupiło w tym celu bilet. A tu figa, żadnych aktorek porno nie było, a tylko te zwykłe, stare, brzydkie i nic nie potrafiące! I już wtedy, za to oszustwo, powinno się wywalić na zbity pysk całe kierownictwo teatru z zakazem pracy w jakiejkolwiek instytucji, fundacji, stowarzyszeniu i tym podobnych tworach utrzymywanych przez podatników. Ale jak to powiadają, Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O 12 złotych za godzinę i złomie

czwartek, 25 sierpnia 2016 20:27

Kiedyś czytałem, że Włodzimierz Lenin zwalczał biurokrację, poprzez rozbudowę biurokracji. W rezultacie nie rozwiązywał żadnych problemów, tylko je tworzył. Chyba, że jeden, rozwiązywał problemy finansowe biurokratów. Przypomniało mi się to spostrzeżenie, gdy w telewizorze powiedzieli, że sejm ma ustalić ustawowo ustawą ile minimalnie ma otrzymywać pracownik na godzinę od pracodawcy za pracę.

 

        Oglądałem w telewizorze program „Złomiarze”, albo o podobnym tytule. Ów program opowiada m. in. o perypetiach właściciela niemiłosiernie rozklekotanego busa i jego kierowcy, zdaje się o imieniu Edek, którzy to jeżdżą i zbierają złom. A to pod śmietnikiem, a to jakiś dobrodziej pozwoli im zabrać ze swojej posesji jakieś rupiecia, albo nawet znajdą jakąś siatkę koło drogi. Muszę, jako zbieracz aluminium w postaci puszek po piwie, docenić zawodową spostrzegawczość złomiarzy. Zdaje się, że pomimo wysiłków, zarabiają niewiele.

 

Gdyby byli prezesami „organizacji pozarządowej” opłacanej przez państwo, województwo, miasto, powiat, a nawet zagranicę, która np. propagowałaby recykling, to mieliby pieniądze za nic (a wiadomo, że w takich organizacjach nikt 12 złotych za godzinę nie bierze) i żyliby jak pączki w maśle. Ale jak się nie ma rodziny w którejś z mafii, które okupują państwo polskie i czerpią pełnymi garściami korzyści z okupacji aż im się z ryjów ulewa, to trzeba samemu się utrzymywać. Nie oni jedni tak mają.

 

        Ale wracajmy do zbieraczy złomu. Oto, po całym dniu jeżdżenia i zbierania złomu, zarobili tyle co nic. I Edek, widząc kiepskie efekty finansowe swego pracodawcy, nie wziął pieniędzy za swoją pracę! Gdyby wziął pieniądze, to pewnie jutro jego szef nie miałby funduszy na paliwo do busa i obaj chodziliby głodni. A gdzie ustawowe 12 zł za godzinę? Pominę już nawet ZUS, składki rentowe, zdrowotne, płatny urlop i tak dalej i tak dalej. I teraz pytanie, co w takich sytuacjach przewiduje praworządne państwo prawa realizujące zasady sprawiedliwości społecznej?

 

        Może przewiduje powołanie specjalnego urzędu, który na wniosek pracownika, który od swego pracodawcy otrzymywałby mniej niż 12 złotych za godzinę, dokładałby mu, żeby miał te 12 złotych za godzinę. Oczywiście, urzędnik decyzję podejmowałby po uprzednim wnikliwym rozpatrzeniu wniosku, śledztwie, które miałoby sprawdzić, czy rzeczywiście pracodawca nie jest w stanie zapłacić tych 12 złotych za godzinę, przesłuchaniach pracodawcy, analizie dokumentów, sprawdzaniu w specjalnie sporządzonych tabelach itd. Na koniec podejmowałby decyzję, jak zawsze w Polsce, według własnego widzi mi się, które ukryłbym po pozorami ustaw, rozporządzeń i tak dalej. Bo kto by to widział, żeby tak każdy, dlatego, że mu się należy dostawał pieniądze? Co innego, jak otrzymanie owych pieniędzy uzależnione jest od decyzji urzędnika. To, to tak, jak najbardziej. A jeszcze lepiej, za łapówki.

 

        Na szczęście nic nie słychać, jakoby władze miały powołać taki urząd. Właściwie, to lepiej tego głośno nie mówić, bo rządzący usłyszą i zrealizują tą głupotę. Skoro jest instytut sztuki filmowej, który daje zamożnym ludziom, np. Romanowi Polańskiemu pieniądze, gdy ten ma kaprys nagrać jakiś film, to znaczy, że rządzący mogą urzeczywistnić każdy pomysł, nawet najbardziej głupi i nikczemny. Tym bardziej, że rządzącym istnienie takiego urzędu dawałoby same korzyści, bo i synekury dla krewnych i znajomych i byłoby już prawie jak za Gierka.

 

        Wychodzi więc na to, że pracodawca Edka, skoro nie będzie w stanie płacić Edkowi 12 złotych za godzinę, to będzie musiał zbankrutować, co przecież jest lepsze niż łamanie prawa. Bo co może być gorszego niż łamanie, przez zwykłych Kowalskich i Nowaków, prawa w praworządnym państwie prawa jakim jest, jak mówią w telewizorze, III RP? Co innego, gdy robią szwindle ci, co przy korycie, ci mogę robić wszystko. No więc pracodawca Edka bankrutuje, urzędowo, przez policję skarbową, albo jakąś inną jest odprowadzany do domu.

 

A tam, chłodno i głodno, bo przecież nie przysługuje mu ani zasiłek, ani dotacja ani synekura w urzędzie. No więc już następnego dnia, pracodawca Edka i Edek znowu wyruszają w trasę, aby zbierać złom. Policja skarbowa, albo jakaś inna odkrywa, że Edek znowu nie dostał tych ustawowych 12 złotych za godzinę. Pracodawca Edka ponownie bankrutuje i jest przez policję skarbowa, albo jakąś inną odprowadzany do domu. A tam, chłodno i głodno, bo przecież nie przysługuje mu ani zasiłek, ani dotacja ani synekura w urzędzie. No więc już następnego dnia… i tak dalej i tak dalej.

 

        Aby zapobiec łamaniu prawa, bo przecież nie ma nic gorszego niż łamanie prawa, pewnie będą zamykać takich Edków, takich pracodawców Edka i im podobnych w obozie Auschwitz. Jeśli trafnie przewidziałem przyszłość, to nie pozostaje mi nic innego, jak dostać się jak najprędzej do tego obozu. Bo wiadomo, przedtem tak było, że im szybciej ktoś tam trafił, ten miał większe szanse na dochrapanie się jakiejś funkcji, albo załapanie do dobrego komanda. A wiadomo, że więzień funkcyjny albo z dobrego komanda, ma większe szanse na przeżycie niż reszta więźniów.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O służbach mundurowych słów kilka

poniedziałek, 22 sierpnia 2016 1:25

 

        Powiadają, że w wakacje nie dzieje się nic godnego uwagi, ludzie martwią się tylko pogodą i temperaturą powietrza, wody w morzu i jeziorach. Ale jak się ogląda telewizor, to można coś wartego skomentowania zobaczyć. Na przykład takie zdarzenie. Oto niedawno, policjantka skakała człowiekowi po głowie, aż ten w wyniku odniesionych obrażeń parę dni później umarł. We Wrocławiu policjanci tak zatrzymali człowieka, że ten owego zatrzymania nie przeżył. A w sąsiedniej miejscowości synalek policjanta przewrócił się na rowerze, czy coś podobnego. Tatulkowi powiedział, że ktoś go poturbował i policjanci zaraz temu człowiekowi, w III RP, w demokratycznym państwie prawa realizującym zasady sprawiedliwości społecznej, w samym środku Europy, w dodatku w Unii Europejskiej, urządzili konwejer. I wszystko jest w porządku, prawo nie zostało złamane. Takich przypadków, gdy policjanci i policjantki biją i zabijają ludzi jest pewnie całkiem sporo, a to co powiedzą w telewizorze to tylko czubek góry lodowej.

 

 

        Wygląda więc na to, że za ministra Kiszczaka milicjanci i esbecy zabijali Polaków i za ministra Błaszczaka milicjanci i esbecy, którzy teraz nazywają się inaczej, zabijają Polaków. Minister Błaszczak coś tam nawet chrząknął po jednym takim wypadku, gdy policjanci zabili człowieka, ale zaraz na niego nakrzyczeli w mediach, że łamie kręgosłup policjantom i takie różne głupoty i chyba dał sobie spokój i zajął się walką z terroryzmem, bezpieczeństwem Polski i tak dalej.

 

 

        Nic dziwnego, ta cała policja to tylko milicjanci przebrani w inne mundury i najzwyczajniej nie podlegają jakiemuś tam ministrowi, w dodatku z PiS. Każdy ma tam swoją działkę na której robi szwindle, kradnie, wyłudza, bierze i wymusza łapówki i tak dalej, a ten minister Błaszczak pasuje tam, jak eunuch do burdelu. Zresztą, jak patrzę na pana ministra i na otaczających go generałów i innych dygnitarzy policyjnych, to nawet jego gęba nie pasuje do tych ryjów, co w tym wypadku stanowi komplement dla ministra Błaszczaka. (W sumie, to pan minister musi być odważnym człowiekiem, skoro nie boi się przebywać w takim towarzystwie!) Oni tylko czekają, aż PiS-owi powinie się noga i nie będą musieli się już wygłupiać. A na razie trzeba im płacić i w brzęczącej monecie (dostali ostatnio po 200 zł na łeb) i bezkarnością, by chociaż udawali, że się tym rządem przejmują. A minister Błaszczak, bo co innego mu zostało, robi dobrą minę do złej gry. No trudno, tylko żebyśmy my chociaż coś z tego mieli.

 

 

        Ale my nie mamy nic! Policjanci każdego z nas mogą zawlec pod byle pretekstem na komisariat i tam ukatrupić. I właśnie funkcjonariusze Policji Państwowej są dla Polaków większym zagrożeniem niż terroryści. No bo ilu ludzi w Polsce zostało zabitych przez terrorystów? Pewnie ani jeden. Na siłę trzeba szukać kogoś, kogo można posądzić o terroryzm. A Polaków, których zabili policjanci, już by się znalazło całkiem sporo.

 

 

        W sumie, napiszę dla żartu, ja codziennie rano powstrzymuję inwazję kosmitów na Polskę. I to kosmitów strasznie groźnych, którzy są antysemitami, rasistami, posłują się mową nienawiści i w ogóle chcą wszystkich mieszkańców Polski powybijać, uprzednio ich okrutnie umęczywszy. Ale dzięki mnie, Polska jest bezpieczna. I czy dostanę za to pensję, premię, trzynastkę, czternastkę, wcześniejszą emeryturę? Oczywiście, że nie. To dlaczego jedni dostają forsę za nic, a ja, też za nic, forsy nie mogę dostać? Różnica jest zasadnicza, oni należą do mafii, która oponowała policję, a ja nie należę.

 

 

        A skoro o mundurowych. W telewizorze powiedzieli, że siłacze, którzy podnosili ciężary, a którzy z olimpiady zostali wygonieni za to, że zjedli coś, czego nie powinni i co nazywa się dopingiem, byli żołnierzami Wojska Polskiego! Zadziwiające. Dotychczas wydawało mi się, że nasze wojsko składa się z czołgów, armat, piechurów, samolotów, śmigłowców, okrętów, a tu proszę, również ze sportowców. I chyba te różne cudaki i mafie typu sportowcy, sztaby, orkiestry, kwatermistrzostwo, szpitale, ci, którzy rozstrzygają przetargi na dostawy dla wojska i oczywiście Informacja Wojskowa, która teraz ma jakąś inną nazwę, to najważniejsza część armii. Ale to jeszcze nic. Oto bowiem w telewizorze, na takim pasku na dole ekranu, pojawiał się napis, że wojskowi dostaną podwyżkę. Emerytom brak podwyżek emerytur tłumaczy się tym, że jest deflacja, wszystko tanieje i życie staje się szczęśliwsze. Ale widać to tylko taki kit dla emerytów, bo jak dotyczy to mundurowych, to ci, muszą mieć podwyżki i to od razu i nie po 3 złote.

 

 

        Ciekawe za co dostaną pieniądze? Ile wojen wygrali, ile bitew zakończyli zwycięsko, jakie terytoria podbili, jakie łupy przywieźli? Tymczasem, nic z tych rzeczy. Okupują co najwyżej państwo polskie. Czytałem kiedyś, że podczas wojen napoleońskich, oficerowie francuscy, przed kampanią otrzymywali podwójny żołd. A oficerowie armii Księstwa Warszawskiego przed wyprawą na Moskwę, zrzekali się żołdu, aby doposażyć szeregowców. Ale skoro teraz wojsko, to tylko synekury dla krewnych i znajomych, to jest, jak jest. Gdyby np. Słowacja postanowiła wlać Polsce, to te wszystkie żołnierzyki i żołnierki pójdą na L-4, albo wcześniejszą emeryturę, bo przecież nie po to wdziali mundury, żeby bić się. Ech, rzygać się chce na to wszystko.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jaka szkoda, że odpadliśmy z mistrzostw!

niedziela, 03 lipca 2016 0:37

Jaka szkoda, że reprezentacja Polski odpadła z mistrzostw Europy w piłce nożnej! I to nie tylko dlatego, że Portugalczycy okazali się, jak to się mówi, do pokonania, że w półfinale spotkalibyśmy się z Walią i kto wie czy nie zagralibyśmy w finale.

Ale też dlatego, że trochę Polaków wyjechało do Francji, aby tam kibicować naszej reprezentacji i dzięki temu zobaczyli, że można żyć bez Gazety Wyborczej z Adamem Michnikiem, Faktów z Justyną Pochankę, ambasadora Szewacha Weissa i jego srania na nas za rzekomy antysemityzm. A to już coś!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pieniądze dla mafii w mundurach

sobota, 12 marca 2016 17:10

Policjanci dostali, czy też mają dostać, podwyżkę 200 zł na głowę. Oczywiście nie tylko ci, którzy uczciwie pracują, bo wiadomo, takich w policji nie ma, ale wszyscy, i ci, którzy pobili Przemysława Wiplera i ci, którzy leją na komisariatach, o czym czasem donoszą media, ci, którzy asystują komornikom, jak ci kradną, ci, którzy czerpią korzyści z uprawiania tzw. nierządu, ci, którzy inwigilowali ostatnio dziennikarzy, komisarz, co to został szefem policji, tylko po to, żeby koledzy wypomnieli mu parę jego przekrętów, ci którzy ustawiają przetargi, robią szwindle na ubezpieczeniach, ci, którzy zawsze potrafią wytłumaczyć, że policja nic nie może zrobić, którzy wymuszają łapówki i tak dalej i tak dalej.

 

Jednym zdaniem, policja, w tej naszej biednej Polsce, to tylko organizacja przestępcza o charakterze zbrojnym. A pan minister Mariusz Błaszczak, zamiast ją rozgonić w jasną cholerę, jeszcze im daje więcej pieniędzy, tak, jakby do tej pory mieli mało. Jak im mało, to bardzo proszę, niech się zwolnią z policji i niech idą uczciwie pracować, psie gówna zbierać, roznosić ulotki, zamiatać ulice. Po drugie, kandydatów do pracy w policji nie brakuje, wobec tego nie ma żadnego powodu, aby tej mafii dawać więcej i więcej. Bo to nie tylko pensja, nagrody, trzynastka, czternastka, mundurówka, dłuższe urlopy, emerytura po 15 latach, ale też przywileje, a to coś wyłudzą, wymuszą, ukradną i nikt takiego łapać nie będzie i w urzędzie takiego inaczej traktują, bo to jedna mafia z urzędasami.

 

Wobec tego, dlaczego pan minister daje policjantom jeszcze więcej pieniędzy za tą samą tzw. pracę, która tak naprawdę polega na pozorowaniu wykonywania obowiązków i zajmowaniu się swoimi interesami, skoro np. emerytom tłumaczy się, że nie mogą dostać podwyżek, bo deflacja i mimo, że emerytury nie idą w górę, to oni i tak mają coraz więcej. Do tego, to mieli być nasi, a nie ich, czerwonych. Wychodzi na to, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, tak, jak i poprzednio, stara się przekupić grupy sobie, najdelikatniej pisząc niechętne. Powinienem raczej napisać, że tych ludzi, którzy by Jarosława Kaczyńskiego w łyżce wody utopili, ale nich już będzie. I biedne głupki myślą, że jak takim dadzą po 200 zł, to oni od razu przestaną kochać generała Wojciecha Jaruzelskiego i pokochają Kaczyńskiego, Macierewicza, Błaszczaka.

 

A skoro już o policji. Otóż w telewizorze powiedzieli, że człowiek kupił sobie mundur policjanta i zaczął patrolować ulice. Podobno ochrzaniał za pijaństwo w miejscach publicznych i wulgaryzmy. Aż w końcu zdemaskowali go jakieś ludki, bo wiadomo, policjanci nie chodzą sami, tylko w parach, jak jakieś pedały. No i go przyskrzynili. Człowiek nic złego nie robił, dbał o porządek i to bez pensji, nagrody, trzynastki, czternastki, emerytury po 15 latach i teraz za to zostanie ukarany. Pewnie chodzi o to, żeby ludziom nawet do głów nie przyszło, że policjanci mogą uczciwie wykonywać swoje obowiązki.

 

Swoją drogą, nie lepiej by tak minister Błaszczak pomyślał o jakiejś policji, która by nas chroniła przed policją państwową? No bo jak mi policjant da po głowie, to nie tylko nie ma świadków, ale jeszcze mnie oskarżą o pobicie, a jak ktoś łaził z siekierą po ulicy i policjanci z tego powodu postrzelili dziewczynę, to wszystko było w porządku, prawo nie zostało złamane. I do tego ją od razu wygonili po opatrzeniu ze szpitala, czy przychodni, że niby jej nic nie jest. Ha, w takim razie mam następne zadanie dla ministra Błaszczaka. Może by tak coś zrobił, żeby policjanci, prokuratorzy, sędziowie, urzędnicy, lekarze i cała reszta kreatur utrzymywanych z naszych podatków, przestała tworzyć mafię, która murem za sobą stoi i dla której zwykły człowiek, jest tylko po to, żeby obedrzeć go ze skóry.

 

Ale nic z tego nie będzie, lepiej podlizywać się mafii, dać po 200 zł na głowę, dać nowe stołki mafiosom w mundurach policjantów, nawet jakąś tam babę awansować na stopień generalski, chyba tylko po to, żeby po godzinach tzw. pracy mogła dorabiać sobie w cyrku razem z tą śmieszną spódnicą z lampasami, nagradzać, ściskać łapki, dziękować, gratulować. To jest życie! Każdy by tak chciał. Tylko co nam z tego, że oni będą bogatsi, a my biedniejsi, bo te pieniądze dla nich, zostaną wyciągnięte z naszych kieszeni, a nie zerwane z drzewa.

 

Śmieszne jest też, że dawanie pieniędzy za nic jakiejś grupie, już i tak bardzo uprzywilejowanej, nie spotyka się z oporem, podobnie jak dawanie pieniędzy ludziom tylko dlatego, że mają ziemię, urzędnikom tylko dlatego, że są, artystom tylko dlatego, że służą władzy ludowej, tzw. przedsiębiorcom tylko dlatego, że są w dobrych układach z urzędnikami, a jak babom, co mają dzieci, to już jest tragedia. To wszystko jest chore. Tu nie ma co naprawiać, to trzeba rozpierdolić.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O święcie żołnierzy wyklętych czyli biegi i przebierańcy

poniedziałek, 29 lutego 2016 0:52

Pierwszego marca ma być w tej naszej biednej Polsce, uroczyście obchodzone święto żołnierzy wyklętych.

 

Z tego zapewne powodu, w telewizorze, pokazali polskiego żołnierza, który walczył z komuną o niepodległą Polską po 1944 roku. I zapytali go o to święto. Na co ów odpowiedział, że lekarze dają mu rok życia, po co mi to, lub po co mi to teraz? Dziennikarka szybko wmówiła dziadkowi, że chodzi mu o to, że to święto wprowadzono za późno, ale wcale nie jestem pewien, czy temu polskiemu żołnierzowi o to właśnie chodziło. Albo, czy tylko o to chodziło.

 

Nawet nazwa, żołnierze wyklęci, jest taka sobie. Może dobrze brzmi dla młodych ludzi, którzy lubią słowa łatwo wpadające w ucho, np. Doda, Nergal, Margaret. Ale jak kiedyś we Wrocławiu zrobili wystawę poświęconą żołnierzom polskim walczącym po rozwiązaniu Armii Krajowej o niepodległą Polskę, to ci żołnierze oburzali się na określenie żołnierze wyklęci. Mówili, że byli żołnierzami Wojska Polskiego, albo jakoś podobnie, już dokładnie nie pamiętam, bo było to dobrych parę lat temu. I może lepiej ich nazywać żołnierzami Wojska Polskiego niż żołnierzami wyklętymi? A może najzwyczajniej ich zapytać o zdanie, w końcu podobno jest wolność, demokracja i w ogóle wszystko co najlepsze.

 

Ale wróćmy do tematu, komu potrzebne jest to święto? Dziadkom nie za bardzo, jak się okazuje, ja tam parę książek w życiu przeczytałem i też tego święta nie potrzebuję, komu więc? Może dzieciom w szkole, żeby zamiast pierwszej lekcji był apel? Ale szkoły opanowane są przez potomków osobników, z którymi żołnierze wyklęci walczyli, więc szkolnych uroczystości nie należy się spodziewać. Zresztą, to może nawet i lepiej, bo biorąc pod uwagę poziom umysłowy nauczycieli i ich ideologicznych ojców, to pewnie uroczystości szkolne ograniczyłyby się do uczczenia ubeka ubitego „strzałami zza węgła”.

 

Niestety, wydaje się, że najbardziej na hucznych obchodach święta żołnierzy wyklętych zależy tym, który obmyślili sobie, że na żołnierzach wyklętych można zarobić, bo to muzeum, bo to wystawa, bo to imprezy, bo to, bo tamto. Zdaje się, że żołnierze wyklęci nie pobierali żołdu, więc może ci wszyscy, którzy kręcą się wokół tego święta, też by pieniędzy nie brali? Ale to tak, jakby złodziejowi mówić, że co prawda włamałeś się do cudzego domu, ale nic nie zabieraj. Jeżeli oni, ci wszyscy, którzy teraz gęby wycierają sobie żołnierzami wyklętymi, biorą, w jakiejkolwiek formie, za „kręcenie się” wokół tematu żołnierzy wyklętych pieniądze, które zabierane są podatnikom, to nie mają nic wspólnego z żołnierzami wyklętymi, ale mają coś wspólnego z Urzędem Bezpieczeństwa, bo też są ciężarem dla społeczeństwa.

 

Oczywiście, nie tak wielkim ciężarem, ale jednak. Jednych i drugich musi utrzymywać społeczeństwo, zmuszone do tego przemocą lub groźbą użycia przemocy. (Niech no ktoś nie wypełni PIT-a a zaraz mu Urząd Skarbowy kary dosoli!) A państwo zabrane ludziom pieniądze wydaje m. in. na utrzymanie różnych osób, raz są to ubecy, a raz pracownicy IPN, jakiegoś muzeum, czy „organizatorzy”. Komunizm ewoluował, raz był bardzo krwawy, jak np. za Stalina, innym razem trochę śmieszny, jak np. za Gierka, ale zasada pozostała ta sama, mówiąc najbardziej ogóle, jedni (okupujący) żyją kosztem drugich (okupowanych). Tak jest i teraz.

 

Wolałbym aby pieniądze przeznaczone na uroczystości, muzea, wystawy, biegi itd. trafiły do tych dziadków i babek, którzy walczyli z bronią w ręku o niepodległą Polskę, żeby chociaż ostatnie swoje lata spędzili żyjąc na godnym poziomie. (Oczywiście wolałbym, aby zabrać pieniądze ubekom i dać żołnierzom wyklętym, ale nie można zabrać pieniędzy ubekom, bo niezależnie od opowiadanych bajek, jak to Solidarność wygrała z komuną przy okrągłym stole, to ubecy wygrali, więc nie można.) Ale tego się nie doczekam. Doczekałem się 200 zł na głowę dla resortowych dzieci pracujących w służbach podległych Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, a doczekam się muzeów, biegów i przebierańców, szkoda, że nie występów cyrkowych.

 

Jak w takim razie uczcić żołnierzy, którzy walczyli z bronią w ręku o nieodległą Polskę po rozwiązaniu AK? Zwyczajnie, obalić komunę i odzyskać niepodległość. Ale komunę obalić nie tak łatwo. A w ogóle, po co, jak się jest przy korycie walczyć o coś innego, niż o największe dochody? Bo to zawsze ryzyko, że jak się będzie komuny na poważnie czepiało, to komuna jednego z drugim niedzielnego patriotę obali i co taki jeden z drugim będzie robił, puszki po rowach, tak jak ja, zbierał? Po co to komu, skoro można ryj zanurzyć w forsie zabranej podatnikom? Z odzyskaniem niepodległości też nie jest im po drodze. Unia Europejska przecież tyle pieniążków podobno nam daje, z których przecież zawsze, ten co przy korycie, może coś dla siebie uszczknąć. I jak to tak, wbrew stanowisku partii?

 

Wiem, wiem, dla młodych ludzi, ktoś powie. Ale nie wiem, czy młodzi ludzie potrzebują kolejnego święta, koszulek z napisem wilk, biegów itd., czy też państwa, które będzie ich państwem i z którego nawet nie pomyślą, aby się wynieść, bo nigdzie poza Polską tak im dobrze nie będzie? Co wy na to, hę?


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

O cackaniu się z Bolkiem

sobota, 27 lutego 2016 18:10

Wczoraj, podczas oglądania telewizora, bardzo się uśmiałem. Oto bowiem okazało się, że prokuratura IPN, z urzędu, wszczęła dochodzenia, czy aby teczka Bolka nie była fałszowana. Pretekstem do podjęcia tej wiekopomnej inicjatywy, znacznie lepszej i pewnie bardziej dochodowej niż zbieranie stonki ziemniaczanej czy makulatury, było to, że Bolek po raz kolejny opowiedział jakąś bajeczkę, że to niby esbecy fałszowali jego donosy, żeby mogli brać pieniądze. Ha, czyli wychodzi na to, że jednak wszystko co miał w domu, te pralki, telewizory itd. miał dzięki wygranej w totolotka, czy tam, w zależności od wersji, w zakłady piłkarskie. No to niech teraz zagra, zobaczymy czy też wygra, czy będzie miał figę z makiem. Bo gdy był Bolkiem, to cały czas wygrywał i wszystko kupował dzięki tym wygranym.

 

To bardzo ciekawe, że Bolek, siedząc gdzieś tam za granica, opowiada jakąś bzdurą, a prokurator IPN od razu podejmuje działania. Ale gdy moja skromna osoba, dla jaj, bo po cóż innego, napisała do prezesa IPN list, w którym opisałem jak się przyjmuje po znajomości pracowników w oddziale IPN we Wrocławiu, przedstawiłem mechanizm tego procederu i napisałem, że fałszują dokumentację, to oczywiście nikt żadnego śledztwa nie wszczął, żaden prokurator ani nikt inny. Dostałem odpowiedź, że sprawa została skierowana do Wrocławia, czyli do tych, co to przyjmują po znajomości, fałszują dokumentację itd., pewnie żeby usprawnili mechanizm, a nie tak ordynarnie zatrudniali krewnych i znajomych. Widać prokuratorzy nie dostali rozkazu więc siedzieli, pili kawkę, herbatkę, ćmili papieroski. Ale gdy tylko dostali rozkaz zrobienia z Bolka ofiary systemu komunistycznego, to od razu wzięli się do roboty. I jeszcze im za to płacą z naszych podatków, dostaną za to emerytury też z naszych podatków, jeszcze rodziny poutykają na stołki utrzymywane, oczywiście, też z naszych podatków! Widać są bardzo ważni. Oczywiście nie dla nas, bo po co nam jacyś prokuratorzy IPN, ale dla systemu, który jak widać trzyma się całkiem dobrze.

 

W każdym bądź razie, dokumenty przejęte w willi generała Czesława Kiszczaka są bezpieczne w IPN-ie. Tak przynajmniej twierdzi pracownik IPN, taki w okularkach. Tymczasem Lech Kowalski, który w swoim czasie napisał biografię i generała Wojciecha Jaruzelskiego, w której to zresztą zarzucił panu generałowi, że podczas II wojny nigdy osobiście nie poprowadził rozpoznania, sugerując w ten sposób, że był tchórzem i biografii generała Czesława Kiszczaka, w telewizorze powiedział, że jest jakaś straż IPN, co to chodzi po korytarzach w nocy i pilnuje teczek, żeby tam nikt niepowołany nie zajrzał. I w tej straży jest mnóstwo osobników, że tak powiem resortowych. To mnie wcale nie dziwi. W końcu powołali ten cały IPN nie po to, żebyśmy dowiedzieli się, co w tych teczkach jest, ale aby oni nadal mieli esbeckie archiwa pod kontrolą, a my, żebyśmy myśleli, że teraz to już na pewno będzie lepiej.

 

Kilkanaście lat temu, gdy byłem na tych śmiechu wartych studiach, spotkałem pewnego dnia kolegę. Mniejsza o szczegóły, bo to autentyczne wydarzenie, a pewnie sobie on nie życzy, abym o tym pisał. Ale trudno, przyjacielem Platon, przyjacielem Sokrates, ale największą przyjaciółką prawda, czy jakoś tak. No i na pytanie co słychać, zacząłem marudzić, jak to Polak, że powstanie listopadowe przegrane, powstanie styczniowe przegrane, germanizacja, rusyfikacja, pierwsza wojna, druga wojna, komunizm, a w dodatku, trzeba cięgle kserować książki, bo trudno je zdobyć. On na to, jakiej ci książki potrzeba? Pewnie coś tam powiedziałem w stylu, że i tak nie będziesz miał, bo to fachowe prace wydawane w małym nakładzie. A on na to, że jego tato pracuje w czymś w rodzaju ochrony w jednej z dużych bibliotek i może mi przynieść co tylko chcę. Pewnie podobnie jest w IPN. Ale pracownikowi IPN, temu w okularkach, co to deklarował, że dokumenty przejęte w willi generała Kiszczaka są bezpieczne, że już być bardziej bezpieczne nie mogą, tego nie wolno wiedzieć. A nawet jeśli wie, to mu za nic tego powiedzieć nie wolno, bo go by zaraz z roboty wywalili z wilczym biletem i, tak jak ja, zbierałby po rowach puszki po piwie.

 

Na zakończenie. Musi być bardzo ważny ten Bolek, skoro tak się z nim cackają. Gdyby chodziło o byle donosiciela, to nie powoływaliby „biegłych grafologów”, tylko od razu współpracownik SB i tyle. I ciekawe, czy go wybronią, zrobią z niego ofiarę systemu komunistycznego, co to przez płot skakał, żeby obalić komunizm. Bo chyba wszystko do tego zmierza. A to nam powie, kto Polską tak naprawdę rządzi. Czy, jak to ujął w swoim czasie Jan Olszewski, cytuję z pamięci, czyja jest Polska. A swoją drogą, śmiesznie to Kiszczak obmyślił, czyż nie?


Podziel się
oceń
1
1
Tagi: Bolek

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pożytki z obserwacji buldoga, cz. II

poniedziałek, 22 lutego 2016 0:11

Rozpoznałem drania z daleka. Mała, pokraczna postać w granatowej kurteczce. I oczywiście z kundlem na smyczy. Dla tego pierwszego przewidziałem nóż, dla tego drugiego gaz pieprzowy. W parku kręciło się parę osób i co chwila srało psami. Będą świadkowie, ale nie było plutonu ZOMO. Nie było więc źle.

Starałem się iść spokojnie, nie rozglądałem się, lekko się przygarbiłem, miałem wyglądać jak ktoś, kto chce wyłudzić papierosa, albo poprosić o ogień.

Podszedłem do dziadygi. Byłem pewien, że to on, ale, żeby zadośćuczynić formalnościom, zapytałem:

- Czy pan Dawid Baumann?

Nie doceniłem starego capa. Widać odebrał dobre szkolenie w NKWD! Spojrzał na mnie bystro spod krzaczastych ślepiów i sięgnął do kieszeni. O jasna cholera! Z pewnością miał pistolet! A wyglądał na takiego zdechlaczka, co to już jedną nogą jest w grobie i w którym każdy staw trzeszczy. Planując akcję nawet nie pomyślałem o tym, że mógłby się bronić.

Przyskoczyłem do dziadygi i dałem mu kopa w jaja. Kwiknął niczym wieprz zarzynany tępym nożem i zgiął się wpół. Zauważyłem, że w łapie trzymał nagana. Chwyciłem więc za broń i zacząłem nią kręcić na wszystkie strony. W końcu, po tym, gdy solidnie mu pochrupało w kościach, wypuścił spluwę. Dałem mu jeszcze jednego kopa w jaja i sięgnąłem po gaz. Ten jego cholerny kundel zdążył już solidnie wgryźć się w moją łydkę. Dostał szprycą po ślepiach, zawył i popędził w jasną cholerę. Miałem nadzieje, że wpadnie pod samochód. Prawie nowe spodnie poszły w diabły!

A jakby tego było mało, ten mały, półzdechły staruch, zaczął zmykać! Ale na nic przydało mu się pospieszne przebieranie koślawymi kulasami. Dopadłem go zanim przebiegł pięćdziesiąt metrów, dałem haka i pieprznął ma mordę aż miło. Wydobyłem nóż. Byłem zdecydowany zakończyć sprawę jednym pchnięciem.

Ale ten cap musiał wszystko utrudniać. Przeturlał się na plecy i błyskawicznym ruchem sięgnął do kieszeni. Tym razem, ku mojej uldze, po portfel.

- Dam ci wszystkie pieniądze. Ale zostaw mnie.

- O kiedy to jesteśmy na ty? – zadrwiłem z gada.

- Czego chcesz? – zachrypiał i wytrzeszczył ślepia.

- Stul pysk kurwi synu. Zaraz się dowiesz.

Ku mojemu zdumieniu zamknął się. Widocznie dała o sobie znać dyscyplina zaszczepiona podczas służby w NKWD.

- Sąd polowy przy oddziale Skrzetuskiego wydał na ciebie łajzo, wyrok śmierci – powiedziałem.

- Jaki sąd? Przy kogo? Jakiego Skrzetuskiego. O czym ty mówisz?

- Zamknij ryj.

- Oddam ci wszystko co mam. Nie rozumiesz, co mówię?

- Sram na ciebie i na wszystko co ukradłeś– rzekłem i najpoważniejszym tonem, na jaki mogłem się zdobyć wygłosiłem formułkę. – Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej.

Zawył rozpaczliwie. Żeby go uciszyć, dałem ku parę kopniaków po gębie. Co prawda przestał pruć ryj, ale całego buta uświniłem sobie juchą. To już druga strata jaką poniosłem podczas wykonywania wyroku, najpierw kundel tego zasrańca poszarpał mi łydkę i spodnie, a teraz miałem buta uwalanego w posoce. Pieprzonej policji będzie łatwi mnie znaleźć. Ale, jakby to powiedział Juliusz Cezar, przekroczyłem Rubikon.

- Nie masz prawa – wydusił z siebie. - Od wydawania wyroków są sądy, a nie takie gady jak ty!

- Nie studiowałem prawa – oparłem.

Gdy wykonywałem wyrok śmierci wydany na tego starego durnia w 1947 roku, zazdrościłem tym, którzy żyli podczas II wojny. Oni mieli broń palną i mogli wykonywać wyroki w sposób bardziej estetyczny, naciskali cyngiel, pocisk trafiał delikwenta i po krzyku. Gdzieś tam w trawie leżał pistolet należący do tej kreatury, ale nie miałem czasu go szukać. Jeszcze by mi uciekł i dopiero by się narobiło. No więc sposób wykonania wyrok był dość obrzydliwy, najzwyczajniej poderżnąłem starego capa zupełnie jakby był ogłuszoną świnią, to znaczy przeciąłem tętnice i poczekałem aż się wykrwawi. A później poszedłem poszukać nagana nieboszczyka.

Leżał na niedawno skoszonym trawniku, tam gdzie go upuścił ten mały skurwiel. Miałem pistolet. Jak przyjdą po mnie, to będę mógł się bronić.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 30 września 2016

Licznik odwiedzin:  42 480  

O mnie

Nazywam się Michał Pluta. Od wielu lat bezrobotny z tytułem doktora. Antykomunista, birofil i cyklista, który stara się znaleźć czas, żeby komentować to, co dzieje się w tej biednej Polsce.
Jeżeli zachcieliby Państwo wesprzeć wolne słowo, proszę o wpłatę na konto: 72 1090 2415 0000 0001 0705 7781.
Pozdrawiam!

O moim bloogu

Jest to przede wszystkim bloog społeczno-polityczny omawiający aktualne wydarzenia w Polsce.